Czas na Makrele – połów makreli w morzu

Czas na Makrele – połów makreli w morzu

0 4430

                                                    

Ryby w morzu prawie nieustannie przemieszczają się, zarówno w ujęciu rocznym jak i dobowym. Zbliża się okres letni i warto pomyśleć o wyprawie na makrele, które w cieplejszych miesiącach podchodzą pod brzeg aby żerować na wylęgu i narybku oraz innych organizmach wodnych. 

 

 


      Dają się one z dużym powodzeniem łowić z róznego rodzaju falachronów, pomostów a nawet bezpośrednio z plaży, jeśli tylko jest tam dostatecznie głeboko. Wędkarze wybierają się na makrele zwykle z dwóch powodów – aby złowić smaczną kolacje lub zapewnić sobie zapas doskonałej przynety na okres kiedy trudno będzie o swieży fillet. W rezultacie sprowadza sie to do napełnienia po brzegi domowych zamrażalników. Ponieważ tak jak napisalem wyżej, skutek jest ten sam niezależnie z jakiego powodu wybieramy sie na makrele zupełnie nie rozumiem niektórych wędkarzy pogardliwie wyrażajacych sie o tzw. „mackie bashers”, którzy łowią aby zjeść smaczną rybę, a sami uważaja się za lepszych bo łowią makrele aby później zastosować je jako prznęte na „poważne” ryby. Ktos móglby powiedzieć „no tak ale można przecież wypuścic rybę, zamiast napychać zamrażalnik” i tutaj należy sie krótkie wyjaśnienie. Makrele to bardzo delikatne stworzenia, przekonamy się o tym chwytając pierwszą złowioną makrelę w rękę kiedy zostawi na naszych dłoniach niezliczoną ilość drobnych łusek. Ponadto zawodowi szyprowie twierdzą, że podczas manipulacji związanych z odhaczniem złowionej ryby w bardzo łatwy sposób dochodzi do uszkodzenia narzadów wewnętrznych a w rezultacie uwolniona ryba ginie w ciagu kilku dni od połowu. Jesli złowimy małą makrelą, którą chcielibyśmy uwolnić musimy postarać się aby zrobić to bez dotykania ryby co w praktyce jest bardzo trudne. Z tego powodu jeśli nie chcemy zabrać naszego połowu do domu to po prostu zrezygnujmy z wyprawy na te ryby!

 

 

 

       W momencie pisania tego artykułu makrele nie podeszły jeszcze pod brzeg w dużej liczbie ale łowi się już pojedyncze osobniki na łowiskach południowo-wschodniej Anglii. Sytuacja ta wraz z ociepleniem i poprawą pogody powinna stopniowo zmieniać się i już z początkiem czerwca możemy myśleć o udanej wyprawie. Jednym z głównych czynników, od których zależy powodzenie wyprawy jest pogoda oraz stan morza w dniu połowu. Najlepszych wyników należy spodziewać się w dni z lekkim wiatrem od lądu, najlepiej utrzymującym się przez kilka dni. Przy połowie większości gatunków morskich wiatry od strony lądu nie wrózą raczej dobrych połowów jednak w przypadku makreli sytuacja wygląda trochę inaczej a jest to związane z klarownością wody. Oczywiscie wiatr od lądu nie jest konieczny, najważniejsza jest klarowna woda jednak zwykle jest to związane z brakiem wiatrów od strony morza przez kilka dni, ewentualnie bardzo słabymi wiatrami od morza. Zresztą dotyczy to nie tylko makreli a w zasadzie wszystkich  gatunków jakie chcemy łowic przy użyciu przynęt sztucznych. Duże znaczenie mogą też mieć przypływy i odpływy a dokładniej ich wielkość. Generalna zasadą jest to, że najlepszych wyników należy spodziewać się podczas największych pływów tzw. spring tides, w momencie wysokiej wody czyli maksymalnego przyplywu.

 

      Zanim zdecydujemy kiedy i gdzie pojechać na pierwszą wyprawę makrelową musimy uzbroić się w odpowiedni sprzęt do połowu i tu należy od razu zaznaczyć, że nie musi to być nic klasowego. Do wyboru mamy dwie metody: klasyczny spinning lub połów z użyciem przyponów makrelowych – kilka haczyków udekorowanych piórkami lub czymś połyskującym. Możliwe jest trzecie rozwiązanie  – połów muchówką, jednak nie będę opisywał tutaj tej metody, ze względu na jej ograniczone zastosowanie w większosci łowisk makrelowych.

 

     Jeśli chodzi o spinning to proponuję wędzisko raczej dłuższe, okolo 3m o ciężarze wyrzutowym nawet do 60g. Do tego dobieramy kołowrotek odporny na słoną wodę lub zwykły tani kołowrotek wykonany w całosci z grafitu. Na kołowrotek nawijamy spory zapas żyłki lub plecionki – według własnego uznania. Ja osobiście stosuję tylko plecionki. Z przynęt polecam małe, ciężkie i wąskie wahadłówki, małe pilkery używane pod lodem oraz niewielkie przynęty gumowe uzbrojone w raczej ciężkie główki na małych hakach. Taki zestaw przynęt powinien wystarczyć aby nałowić się makreli do bólu rąk pod warunkiem, że trafimy na stado ryb.

 rzut wędką morską, łowienie makreli

 

      Aby łowić na potocznie zwane „piórka” należy zaopatrzyć się w solidne wędzisko o dlugosci 3,6-3,9m o ciężarze wyrzutowym około 150g. Można z powodzeniem użyć do tego celu cięższego kija karpiowego. Do tego kompletujemy odpowiedni kołowrotek z żyłką o średnicy około 0.30mm, kilka ciężarków w przedziale 50-150g oraz gotowe przypony makrelowe, które z łatwością zakupimy przez internet lub w każdym nadmorskim sklepie wędkarskim. Musimy również pamiętać o przyponie strzałowym wykonanym z żylki o grubosci okolo 0.50mm, do którego dopiero dowiązujemy gotowe przypony a na samym dole zestawu zapinamy na dużej agrafce lub specjalnym łaczniku ołowiany ciężarek.

 

      Łowienie takim zestwem jest banalnie proste. Rzut w morze, czekamy aż zestaw osiągnie pożądaną głębokość i rozpoczynamy „pompowanie” czyli podciągamy zestaw szczytówka wędki po czym obniżając kij wybieramy luz żyłki, tak aby nie obciążać zbędnie kołowrotka. Metoda ta ma to do siebie, że rzadko złowimy tylko jedną makrelę, częściej będziemy wyciągać trzy, cztery lub nawet pięć ryb z jednego przeciągnięcia zestawu. Niesamowite wrażenia daje hol kilku makreli gdy wszystkie ryby prą uparcie w jednym kierunku. Miedzy innym z tego powodu wymagana jest odpowiednia moc zestawu. Dochodzi do tego jeszcze częsta konieczność podniesienia wszystkich ryb nad wodę na wędzisku, co jest normą przy połowie z dużych falochronów, gdzie do wody z miejsc, w których stoimy jest nie rzadko i pieć metrów wysokości.

 

Tekst i Zdjęcia Artur Brzozowski

 

 

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź