Beachcasting czyli łowienie z morskiej plaży- część 1 Wybór wędki i kołowrotka

Beachcasting czyli łowienie z morskiej plaży- część 1 Wybór wędki i kołowrotka

1 3779

połów z plaży, bechcastingZapraszam do lektury krótkiego artykuły w ramach wprowadzenia do morskich połowów z plaży. Jest to pierwsza część cyklu, w którym po kolei przedstawię wszystkie elementy zestawu do łowienia z plaży oraz pokrótce poruszę temat przynęt używanych w tej metodzie oraz połów niektórych gatunków ryb.

 

 

Wędkarstwo morskie ma na wyspach brytyjskich stałą rzeszę zwolenników. Morscy wędkarze to w zasadzie inny gatunek wędkarza. Z pewnością ogromna większość z nich to ludzie mieszkający niezbyt daleko od wybrzeża ale nie tylko, często potrafią pokonywać znaczne dystanse aby kolejny raz poczuć zapach morskiej wody i powiew morskiej bryzy na twarzy. Niektórym możne wydać się to dziwne ale spora cześć z nich nie łowiła nigdy w życiu w słodkiej wodzie! I wcale nie jest to jakiś mały odsetek ogółu. W Polsce obserwujemy w ostatnich latach gwałtowny wzrost zainteresowania wyprawami morskimi i to nie tylko tymi zagranicznymi do Norwegii czy Szwecji ale również nad nasz rodzimy Bałtyk. Oczywiście na ryby nad Bałtyk, mam na myśli połów dorszy z kutra, jeździło się w naszym kraju od zawsze ale i tu obserwujemy większe zainteresowanie niż kilka czy kilkanaście lat temu. Natomiast czymś nowym jest niewątpliwie wędkarstwo plażowe czyli z angielskiego beachcasting i o tej właśnie dyscyplinie będziemy rozmawiać w tym oraz kilku kolejnych artykułach. Zaletą beachcastingu jest niewątpliwie łatwa dostępność tej metody. Nie potrzeba posiadać lub wypożyczać łodzi oraz daje się nią łowić stosując niewyszukany sprzęt adaptując nawet ten używany na śródlądziu – co sprawdzi się bardziej w płytkim Bałtyku ale i w Morzu Północnym, da się łowić np. ciężką karpiówką.

Zacznijmy od wędzisk. Wędki beachcastingowe charakteryzują się przede wszystkim dużą mocą, zwykle większą od najmocniejszych karpiówek. Duża moc nie jest potrzebna do wyholowania ryby, gdyż z rybami, które będziemy zwykle poławiać poradzilibyśmy sobie z łatwością znacznie lżejszymi kijami. Moc potrzebna jest nam po to aby wyrzucić sporej wielkości ciężarek wraz z  dużą przynęta na dużą odległość, nierzadko ponad 100m. Oczywiście na nasze osiągi rzutowe wpływać  będzie kilka innych aspektów sprzętowych ale o tym później. Wróćmy zatem do wędek. Na brytyjskim rynku mamy ogromny ich wybór  do tej metody, w szerokim przedziale cenowym. Jak to zwykle bywa ze sprzętem wędkarskim jakość idzie w parze z ceną i nie warto zbytnio oszczędzać na kijach jeśli podchodzimy do sprawy poważnie. Na początek wystarczy jeśli wydamy kilkadziesiąt funtów na wędkę np. coś ze stajni Rona Thompsona i nie powinniśmy być zawiedzeni. Nie polecam natomiast najtańszych, które bywają wykonane niedbale i z kiepskiej jakości materiałów. Drugi biegun to wędki z najwyższej półki cenowej jak np. Zziplex czy Century ale nie każdy ma ochotę wydawać kilkaset funtów na jeden kij. Do czołówki należą też takie firmy jak Daiwa, Greys, Shimano, Abu oraz kilka innych. Jeśli ktoś chce być na czasie z najnowszą ofertą sprzętową to polecam zaprenumerowanie miesięcznika Sea Angler (jęz. angielski) lub Morski Łowca (nowe pismo wydawane w języku polskim) Są to magazyny z dużą ilością reklam i wieloma cyklicznie pojawiającymi się artykułami dla początkujących przez co stanowią idealny wybór dla kogoś kto zaczyna dopiero przygodę z wędkarstwem morskim.

 

 

 

Pierwszą rzeczą o jakiej powinniśmy zadecydować przed wyborem kija jest to czy będziemy używać  mutiplikatora, czy kołowrotka o stałej szpuli. Większość firm wykonuje te same modele wędek w obydwu wersjach więc niezależnie na co się zdecydujemy mamy równie duży wybór. Następnie musimy podjąć decyzje o długości kija. Przy wyborze długości wędki trzeba uwzględnić własne upodobania, nasze warunki fizyczne oraz naszą technikę rzutowa. Z reguły krótszych wędzisk 3,6-3,9m używają wędkarze posługujący się multiplikatorami i stosującymi tzw. pendulum casting przy wyrzucie zestawu. Wędki długie np. 4,5m lub więcej stosowane są przez wędkarzy posługującymi się kołowrotkami o stałej szpuli i rzucającymi klasycznym rzutem znad głowy. Anglicy zwykli używać wędzisk krótszych niż np. Holendrzy lub Belgowie, którzy łowią nawet sześcio metrowymi kijami. Ostateczna decyzja zależy od nas samych i niestety dopiero w praktyce okaże się, co nam najbardziej odpowiada. Kolejna rzecz jaką bierzemy pod uwagę to ciężar wyrzutowy wędziska, który zwykle podawany jest w uncjach (oz). Na bez zaczepowym, płytszym łowisku ze słabymi prądami wystarczy jeśli użyjemy  150g ciężarków i wędki o mniej więcej takim samym ciężarze rzutowym czyli coś w okolicach 5-6 uncji. Na łowiskach z zaczepami, głębszych oraz takich gdzie należy rzucać daleko lub/i występują silne prądy morskie konieczne będzie użycie kija o większym ciężarze rzutowym – nawet do 8 uncji.

 

 

Kiedy mamy już wędki należałoby wyposażyć je w kołowrotki. Tutaj nie ma kompromisów. Jeśli chcemy aby sprzęt posłużył nam kilka sezonów również na tym elemencie wyposażenia nie możemy oszczędzać. Tak jak w przypadku wędzisk, za kwotę kilkudziesięciu funtów możemy nabyć całkiem przyzwoity produkt. Można kupić coś tańszego ale z mojego rozeznania wynika iż niestety  za np. 20-30 funtów możemy kupić co prawda w miarę trwały kręciołek jednak nie osiągniemy nim zbyt długich rzutów głównie ze względu na konstrukcje szpuli oraz sposób układania żyłki na kołowrotku – mowa tutaj o kołowrotkach o stałej szpuli. Osobiście zaopatrzyłem się w model Surfmaster firmy Penn w dwóch wielkościach – 750 i 850 i jestem z tych kołowrotków bardzo zadowolony. Model ten jest skonstruowany do dalekiego rzucania – żyłka na szpuli układana jest krzyżowo, przez co poszczególne zwoje nie blokują się i linka wysnuwa się bez oporów podczas rzutu. Oczywiście kołowrotek o stałej szpuli ma alternatywę w postaci multiplikatora i w zasadzie jest to rozwiązanie stosowane przez większość brytyjskich wędkarzy plażowych. Myślę, że na początek naszej przygody z beachcastingiem łatwiej będzie nam się posługiwać kołowrotkiem o szpuli stałej.

 

 

Jak już jesteśmy przy kołowrotkach to wspomnę o bardzo ważnej rzeczy dotyczącej konserwacji i obsługi sprzętu, czy to wędek, kołowrotków czy innych elementów zestawu stosowanych podczas łowienia w morzu. Po zakończonym łowieniu koniecznie umyjmy sprzęt pod bieżąca woda aby pozbyć się soli, która nieuchronnie go zniszczy. Według niektórych wędkarzy warto również po wyschnięciu umytego sprzętu potraktować go delikatną mgiełką WD-40 co dodatkowo go zakonserwuje. Ja myje sprzęt po każdym łowieniu w morzu niezależnie od tego o jakiej porze wracam z wyprawy i jak bardzo jestem zmęczony. Postępując w ten sposób przedłużamy znacznie żywotność wyposażenia, na które nie rzadko wydajemy sporo pieniędzy.

 

 

Mamy kij, kupiliśmy kołowrotek, co jeszcze potrzebujemy aby zacząć? Koniecznie potrzebujemy czegoś o co oprzemy nasze wędki. Niewątpliwie najlepszym rozwiązaniem jest tripod i tutaj również będziemy mieli z czego wybrać. Akurat w przypadku tripoda cena nie wpływa zbytnio na trwałość czy jakość tego co otrzymujemy, za to ma wpływ na skomplikowanie konstrukcji i obecność dodatkowych rozwiązań w postaci uchwytów na odłożenie wędek w poziomie czy tacek na przynętę itp. Ja posługuję się dość prostym modelem Fladena i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Nie mam też zamiaru zmieniać go w najbliższej przyszłości na inny. To czy wybierzemy jakiś prostszy model, czy coś bardziej skomplikowanego zależeć też będzie od miejsca w jakim łowimy. Moje łowiska to zwykle kamieniste plaże lub umocnienia brzegowe, gdzie łowię z wybetonowanego brzegu i prosty model starcza mi w tych łowiskach w zupełności.  Z pewnością rozważyłbym kupno czegoś bardziej złożonego, gdybym łowił w błotnistych estuariach, gdzie możliwość odłożenia wędki w poziomie oraz trzymanie przynęt i drobnych akcesoriów nad gruntem pozwoli na zachowanie sprzętu w czystości.

Tyle na temat podstawowego sprzętu. W następnej części serii postaram się omówić pozostałe elementy zestawu i kilka podstawowych przyponów używanych przy plażowych łowach. W międzyczasie proponuję Wam wybrać się na pobliską plażę i podpatrzeć miejscowych wędkarzy.

 

 

Tekst i fot.: Artur Brzozowski

1 komentarz

  1. Super tekst.
    Jako początkujący potrzebuję właśnie takich informacji. Z niecierpliwością czekam na dalsze części.
    Pozdrawiam K.

Zostaw odpowiedź