Fishomania 2010

Fishomania 2010

0 338

17-18 lipca ubiegego roku w kompleksie wędkarskim CUDMORE FISHERIES hrabstwo Staffordshire, kraina deszczowców (UK) zorganizowano festiwal wędkarski (taki dzień strażaka w Polsce;)) Trwająca 2 dni impreza zgromadziła kilka tysięcy pasjonatów tego sportu, dla których organizatorzy przygotowali wiele atrakcji.

 Jak to zwykle na takich ”zjazdach” bywa można było zapoznać się, sprawdzić (organoleptycznie oczywiście) ofertę wiodących marek na rynku, a po konsultacji z panem ekspertem, nabyć jakąś kolejną ”niezbędną” rzecz. Wykłady połączone z praktycznym przyswajaniem wiedzy wędkarskiej ponad 40 ekspertów prowadzących szkolenia i pokazy mówiące o tym jak powinien zachować się wędkarz stosujący daną metodę połowu. Wielkie nazwiska wręcz ikony tego światka jak: John Wilson, Bob Nudd, Alan Scothorne, Mat Hayes to te najbardziej znane polskim wędkarzom.

 

 ”profesor” Alan Scothorne na jednym z wykładów

    Każdy mógł podejść, połowić przez chwile, poprosić o autograf czy pamiątkowa fotografie, ta w szczególności miała bardzo duże znaczenie dla najmłodszej części  publiczności, dla mnie również hahaha przyznaję. Przyciągnięty jaskrawo czerwoną koszulą sir Johna Wilsona(niedawno uhonorowanego zresztą przez królową tytułem hrabiowskim za wybitne osiągnięcia i promowanie wędkarstwa) postanowiłem zbliżyć się. Wilson promował akurat swoja najnowsza książkę pt. ‚MY WAY’ czyżby ”stary” Wilson robił już podsumowanie  pomyślałem.  Książkę nabyłem wraz z dedykacją, oczywiście zostałem poproszony o dokładne przeliterowanie mojego imienia. Wilson wiedząc, że nie ma do czynienia z autochtonem zapytał z jakiego kraju przybywam. Po krótkiej rozmowie okazało się, że Wilson w Polsce był, przez jakiś czas pisał artykuły do polskiego wydawnictwa ale co najbardziej zapamiętał z wizyty w Warszawie?Pierwszego dnia podano mu amura w galarecie. Drugiego dnia, amura zastąpił gotowany karp. Cóż mogłem rzec, czarny humor, rzadko bo rzadko ale spotykany również w tej części Europy. Dlaczego akurat gotowany karp? Bigos, pierogi, POMIDOROWA wszystko tylko nie ryba  –  rozumiecie.

   Dosyć tego wywodu bo to miał być reportaż a zmierza on w zupełnie inną stronę. Skręcam w lewo. Turniej wędkarski kobiet(zwyciężyła Ann Yates z 37kg), znanych osobistości, dalej zawody juniorów gdzie Joe Kent(4.96kg) wygrał z Jack’iem Smethurstem (4.92kg) o zaledwie 4 gramy zgarniając mu z przed nosa trofeum i 5 tys. funtów przy okazji. Wielka szkoda bo Jacka znam osobiście wędkowałem z nim kiedyś w jednym klubie. Zbliża się godzina 12 więc lecę,  pędzę na  Arena Pool gdzie mają się odbyć najważniejsze i myślę, że jedne z najciekawszych zawodów wędkarskich w Wielkiej Brytanii – FISHOMANIA 17. Specjalnie zaprojektowane do rozgrywania tych zawodów  łowisko o kształcie pierścienia ma zapewnić jak najbardziej wyrównane warunki dla wszystkich zawodników jak i łatwiejszą pracę ekipie telewizyjnej

 widok na arena poole

 

czarne  pudełko z rurą to studio telewizyjne, gdzie komentuje się przebieg wydarzeń na bieżąco

   I tu ciekawostka. Bezpośrednia transmisja z przebiegu turnieju nadawana jest przez 5 godzin trwania zawodów i oglądaną jest przez kilka milionów wielbicieli tego hobby i nie tylko. Dla mnie BOMBA!! Jest to ewenement na skale światową, myślę, że jedynie Japonia bawi się w coś podobnego. Jeśli dobrze pamiętam są to zawody w łowieniu bassów. Kamery na każdym kroku, na wyspie, wysięgniku. Komentatorzy w samym środku akcji jak i w studio. Zawodnicy poprzez mikroporty maja bezpośredni kontakt ze studiem co za tym idzie również z widzami i na bieżąco komentują co w danej chwili u nich się dzieje. Mało tego czasem nawet mogą porozmawiać miedzy sobą (takie show). Ogólnie musi to być dla nich trochę stresujące, taka inwigilacja.

 

nie tylko ryba może poczuć się skrępowana

   16 wspaniałych, którym udało się przebrnąć przez eliminacje ma szansę wygrania nagrody pieniężnej o wartości 25 tys. funtów co niewątpliwie 17 lat temu musiało działać na wyobraźnię każdego wędkarza. Dzisiaj jednak jest to walka o trofeum i sławę (oczywiście kontrakty z producentami sprzętu itp.) a 25 tys funtów nawet dzisiaj jest sporą sumą. 16 stanowisk, każdy ma do dyspozycji tyle samo miejsca, organizatorzy przed nr 1 i nr 16 umieścili wędkarzy nie biorących udziału w zawodach, żeby każdy z zawodników miał równe szanse(wyeliminowanie pustych narożnych stanowisk). Kwalifikacje odbywają się na najbardziej popularnych komercyjnych łowiskach w kraju. Już samo dostanie biletu na kwalifikacje jest powodem do zadowolenia nie mówiąc o turnieju głównym. Tomy Pickering (moj faworyt) mistrz świata z 89 roku próbował zakwalifikować się 10 lat. Matt Hall jako jedyny w historii wygrał Fishmanię dwukrotnie. Anglicy w odróżnieniu od Polaków traktują łowienie ryb na komercyjnych łowiskach bardzo poważnie. Z drugiej strony mogą nam tylko pozazdrościć ilości naturalnych łowisk, czego nie można powiedzieć o rybostanie…

    Wsteczne odliczanie, wędki w ruch. Pogoda typowa brytyjska, słońce połączone z przelotnymi opadami deszczu. Lekki kręcący się wiaterek. Ogólnie warunki nie najgorsze. Na zawodach można posługiwać się wszystkimi metodami gruntowymi. W sobotnim finale dominowała tyczka z zestawem skróconym i łowienie na tzw. method feeder (rodzaj podajnika mikrogranulatu lub zanęty z ukryta przynętą wewnątrz najczęściej na przyponie włosowym) Każda metoda ma swoje plusy i minusy i o to tu chodzi by odpowiednio rozpoznać łowisko i dopasować się do niego, a w szczególności do żerującej ryby. Wiedza, taktyka, umiejętności i oczywiście szczęście to klucz do sukcesu (tu się nic nie zmienia) większość próbuje od uruchomienia feederów. Koszyczki method lądują dosłownie kilka centymetrów od przeciwległego brzegu wyspy. Po kilkunastu minutach cześć łowi na feedery druga próbuje na tyczkę. Przynęty to głównie robactwo, kastery, granulat (pellet), kukurydza. Po każdym pół godziny następuje ważenie ryb, tak żeby jeszcze bardziej uatrakcyjnić widowisko. Nie zapominajmy o  transmisji w TV. Po godzinie i dwóch ważeniach mój faworyt na ostatnim miejscu, na prowadzenie wysuwa sie Neil Machin, który wygrał Fishmanię już wcześniej 2006 roku (atutem może być to, że jest to jego lokalne łowisko) Dominującą ryba był karp i brzana (tak brzana) zdarzały się liny, leszcze i ”drobiazg srebrny”. Na brania brzan duży wpływ ma zawartość tlenu rozpuszczonego w wodzie. Areatory działały całą noc także spodziewano się dobrych brań tej ryby. Następne ważenia i mój faworyt konsekwentnie trzymający się planu i łowiący na feedera głównie karpie wysuwa się na prowadzenie.

 

 

Tommy Pickering łowiący na ”method feeder”

   Praktycznie większość zawodów Pikering spędził na czele tabeli a jego taktyka przynosiła znakomite efekty. Poł godziny przed zakończeniem zawodów Tommy Pickering miał ponad 6kg ryb przewagi (z waga ok 23kg) nad drugim Neil’em McKinnonem, który na swoim koncie posiadał ok. 17kg ryb. MacKinnon obrał zupełnie odmienna taktykę. Po kilku minutach łowienia na feedera pewnie stwierdził, że to nie przyniesie rezultatu i przesiadł się na tyczkę, zaczął na 14m nęcąc czerwonym robakiem i kasterem. Później jednak zaczął łowić bliżej w toni i to było bardzo dobre posuniecie z jego strony lub cenna wskazówka ze strony dobrze podpowiadającego pomocnika Jona Arthura (czołowy wędkarz), który jest również redaktorem naczelnym czasopisma ”Pole Fishing”. Czerwonego robaka zastąpił 6mm pellet. Ja już będąc pewien zwycięstwa Pickeringa i jednocześnie żałując, że nie postawiłem niczego na mojego faworyta znalazłem sobie dobrą miejscówkę żeby wykonać zdjęcie zwycięskiego lotu do wody. Jednak tego co stało się w ostatniej pół godzinie nikt się nie spodziewał. Otóż przez ostatnie pól godziny MacKinnon złowił ponad 10kg ryb przy zerowym połowie Pickeringa. Niesamowita końcówka. Tłum rusza a ja zastanawiam się czy zdążę dobiec i zrobić zdjęcie skoku do wody. Zdążyłem w ostatniej chwili (brak ostrości jak widać).

lot zwycięzcy

Oficjalne wyniki i MacKinnon wygrywa 17 edycję Fishmanii i udowadnia, że wędkarstwo może być emocjonującym sportem nawet dla obserwujących. Nagrodę za największą rybę 2.5 tys funtów zdobył Andy North z karpiem 6.080kg.

Oto wyniki pierwszej trójki:
Neil McKinnon (27.98kg), Tom Pickering (23.88kg), Andy Benwell (20.27kg)
ostatni zawodnik zamykający stawkę złowił 5.36kg ryb.

 

zwycięzca 17 edycji Fishmanii 44-letni menadżer z Gloucester Neil McKinnon

    W niedziele po raz pierwszy w tym roku odbył się turniej wygranych fishmanii z wszystkich poprzednich lat pod nazwa CHAMPION OF CHAMPIONS. Zawody wygrał Nathan Watson (35.18kg) po zaciekłej walce do ostatniego gwizdka z dwukrotnym triumfatorem Matt’em Hall’em (33.69kg). Watson zainkasował 10tys. funtów.  Mam nadzieje, że kiedyś będzie mi dane doczekać takiego widowiska na polskiej ziemi. Dlaczego miało by się tak nie stac? Przecież wędkarstwo to najbardziej popularne hobby w naszym kraju. Jestem przekonany, że impreza tego typu jest świetną promocją tego sportu i przybliża go reszcie społeczeństwa. Jaki to ma wpływ na np. osiągane wyniki na zawodach rangi mistrzostw świata sami możemy się przekonać, wystarczy, że popatrzymy  na wyniki w ostatnim dziesięcioleciu. Nie mówiąc już o wymiernych korzyściach finansowych sponsorów i zwycięzców. Aha, zapomniałbym całkowicie na zawodach obowiązywały  haczyki oczywiście  BEZ ZADZIOROW  – polecam.

 

P.S .na koniec ryby zostały wypuszczone i wszyscy głodni wrócili do domu

 

 Tekst i fotografie:   GĄBKA

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź