Kogut – z czym to się je

Kogut – z czym to się je

0 1597

Jakiś czas już nosiłem się z zamiarem ukręcenia kilku kogutów i sprawdzenia jak reagują na nie ryby. Jako że sprzęt do kręcenia much oraz jakieś doświadczenie w tejże materii już mam, kręcenie kogutów powinno być dziecinnie proste.

 

 

 

 Posiadanie muchowego imadła, nawijarki i innych muchowych narzędzi zdecydowanie pomaga, niemniej jednak jestem przekonany, że da się kręcić koguty w iście spartańskich warunkach.

 Ładny okoń…

 

Trzy koguty, które ukręciłem na wyjazd były bardzo podobne – wszystkie były żółte, zrobione głównie z kurzych piór (mam cały worek piór, które z powodu słabej jakości nie nadają się na nic innego). Do tego trochę białego i czerwonego fleszu, plus coś na body.Sprawdzian odbył się na rzece Severn.

 

 

 

 

…amator koguta.

 

Okazało się, że testy wyszły nad podziw dobrze. Na moje ‚wytwory’ udaje mi się najpierw skusić szczupaka, następnie sandacza, jak i kilka ładnych okoni.

 

 

 

 

Sandacz kogutem również nie pogardzi.

 

Ryby może nie powalały wielkością, ale tego dnia większe ryby nie padły – tak wiec porównanie do łowienia na gumy wyszło bardzo dobrze. Testy zakończyłem przedwcześnie gdyż szybko pourywałem moje koguciki.

 

 

 

 

Szczupaki tez się zdarzają.

 

Przekonało mnie to, by ukręcić więcej kogutów i na stałe znaleźć im przegródkę w moim pudełku z gumami. Chyba nie muszę wspominać, że satysfakcja z łowienia na własnoręcznie wykonane przynęty jest podwójna.

 

 

 

 

Mniejsze okonie też lubią koguty.

 

Poniżej postaram się pokrótce przedstawić jak zabrać się do wykonania tej prostej przynęty. ‚Klasyczny’ kogut posiada kotwiczkę, a nie pojedynczy hak – z powodu mniejszego nakładu pracy oraz mniejszej czepliwości o zaczepy, ja wolę kręcić koguty na ‚zwykłych’ główkach.

 

 

Wykonanie

 

 

 

 

Niezbędne narzędzia.

 

Do wykonania koguta będziemy używać nici wiodącej (nic wyszukanego zwykła nić krawiecka – szkoda porządnych nici muchowych do tego celu), piór, kilka ‚włosów’ przeźroczystego i czerwonego flashu, czegoś na kołnierzyk (w tym przypadku seledynowy chenille, ale nawet kawałek włóczki dał by radę, lub jakikolwiek inny dubbing), nożyczek oraz lakieru do wzmocnienia konstrukcji. No i byłbym zapomniał główki jigowej, na której ukręcimy naszego koguta. W tym przypadku jest to główka 16 gram z finezyjnie zagiętym hakiem, co nie znaczy że jakakolwiek inna gramatura czy kształt haka, nie zdałaby egzaminu – wszystko zależy co i gdzie będziemy danym kogutem poławiać. Mając wszystko co potrzeba – możemy się zabrać do pracy.

 

 

 

 

 

Zaczynamy od zamocowania nici wiodącej, kilka obrotów od lewej do prawej powinno wystarczyć.

 

 

 

 

 

Następnie mocujemy pióra, kilka porządnych obrotów – nie chcemy by kogut rozpadł się nad wodą.

 

 

 

 

Kolejny etap to mocowanie włosków flashowych (ten etap można pominąć – wszystko wedle uznania)

 

 

 

 

Obcinamy resztki piór przy kołnierzu – obwijając ‚kikuty’ nitką wiodącą (zwracając uwagę by nić wiodąca została po stronie ogonka).

 

 

 

 

 

Mocujemy końcówkę chenille, z lewej strony i przewijamy do prawej. Najpierw jednak musimy to samo zrobić z nicią wiodącą. Mając chenille z nicią tuż przy główce, mocujemy je kilkakrotnie obwijając nicią, później zakańczając nić węzłem.

 

 

 

 

 

Obcinamy pióra oraz flashowe włoski na odpowiednia długość, nie zapomnijmy również polakierować nici wiodącej tuz przy główce dla wzmocnienia konstrukcji.

 

 

 

Kogut w całej okazałości;) Prawda, że nic trudnego? 

Dla wprawnego krętacza to jakieś 3 minuty – laik nie powinien się jednak zbyt mocno namęczyć. Zachęcam do spróbowania swoich sił we własnoręcznych wyrobach – kto wie może na naszą przynętę uda nam się skusić rybę życia.

 

 

Tekst i zdjęcia: Krystian Suski

 

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź