Kuchnia karpiarza – robimy własne kulki proteinowe

Kuchnia karpiarza – robimy własne kulki proteinowe

0 495

W dobie kiedy każdy sklep wędkarski ma w swojej ofercie wiele różnego rodzaju kulek, można zadać sobie pytanie po co poświęcać swój czas i próbować wykonać je samemu. Chciałbym poprzez ten artykuł odpowiedzieć na to pytanie i podzielić się z wami moim doświadczeniem w produkcji kulek.

 

Chcąc zrobić swoje kulki musimy wyposażyć się w kilka niezbędnych do produkcji sprzętów. Po pierwsze rolownica, tu mamy do wyboru oczywiście różne rozmiary i wielkości. Mamy do wyboru rolownice od wymiaru kulki 8 do 24mm. Nam na początek będą potrzebne te najbardziej popularne 14 i 18mm. Sam posiadam rolownice od rozmiaru 12 do 22 i to mi zupełnie wystarcza do przygotowania kulek praktycznie na każde warunki. Wielkość określić można po ilości kulek z jednego wałeczka ciasta, przy mniejszych będzie to około 10 kulek a większe za jednym rolowaniem mogą ukręcić nawet do 40 kulek. Na początek polecam te mniejsze w rozmiarze 14mm lub 16mm.

  

Do wyciskania wałeczków będziemy musieli zakupić pistolet, który najczęściej ma już w komplecie kilka wymiennych nakładek w różnych średnicach. Polecam od razu zainwestować większe pieniądze i kupić solidy i masywny pistolet. Przy wyciskaniu powstają bardzo duże siły i te tańsze najczęściej nie wytrzymują zbyt długo. Dobrym rozwiązaniem jest wykorzystanie przekładni ślimakowej (jak przy starych maszynkach do mielenia mięsa), tyko trzeba dorobić odpowiednie końcówki.

Na początek możemy wygniatać ciasto ręcznie, ale jak poczujemy się mocniejsi w produkcji kulek możemy pokusić się o zakup miksera, co bardzo ułatwia pracę. Ja używam bardzo solidnego miksera z metalowymi przekładniami. Nie musimy od razu kupować profesjonalnej maszyny, wystarczy używany, byle by dobrej jakości. Waga do odważenia odpowiedniej ilości bazy i składników sypkich. Dopełnieniem całości będzie strzykawka, która pozwoli na precyzyjne odmierzenie potrzebnych nam składników płynnych.

 Jak już skompletujemy sprzęt do naszej produkcji, to musimy zastanowić się jaką kulkę chcemy stworzyć. I tu naprzeciw wychodzą nam firmy wędkarskie produkujące kulki, które mają w swojej ofercie najczęściej też potrzebne nam produkty. Na podstawie firmy Mainline opisze potrzebne komponenty. Oczywiście jak będziecie chcieli stworzyć kulkę korzystając z komponentów innej firmy, będziecie się musieli zapoznać z radami każdej z tych firm.

 Firma Mainline to potentat na rynku producentów kulek, ich wyroby są najwyższej jakości i z czystym sumieniem mogę ją polecić początkującym którzy chcą zacząć eksperymentować z własnymi kulkami. Mamy do dyspozycji bazy wszystkich produkowanych przez nich kulek, jak też kilka baz z których możemy stworzyć swoją niepowtarzalną kulkę. Bazy te sprzedawane są w kilogramowych paczkach bądź 10 kilogramowych wiaderkach. Mają też w swojej ofercie bazę do produkcji kulek pływających o nazwie Polaris w pudełku 250 gramowym.

 Prześledźmy na przykład produkcję kulki Mainline Cell. Odmierzamy pół kilograma bazy ,rozbijamy około pięciu jaj (potrzeba od 4 do 6 jaj w zależności od wielkości jajek) do jajek dodajemy wszystkie potrzebne nam płynne i sypkie atraktory, w tym wypadku jest to 15 mililitrów aktywatora cella plus 5 mililitrów słodzika skondensowanego tej samej firmy. Przy dodawaniu wszelkich aktywatorów trzymajmy się raczej zasady że mniejsza ilość będzie na pewno zdecydowanie lepsza niż większa. Są one silnie skondensowane i jak przesadzimy to zamiast wabić mogą odstraszyć nam ryby. Teraz rozmieszać musimy jajka z aktywatorem, jak już nabiorą jednorodnego koloru możemy pomału dosypywać bazę. Wyrabiamy ciasto do momentu aż zacznie się odklejać od miski nie pozostawiając resztek ciasta na jej ściankach. Jeśli jest zbyt twarde i ciężko je wyrobić możemy dodać jeszcze jedno jajko, jeżeli za rzadkie odrobina suchej bazy powinna nam pomóc. Przy wyrabianiu ciasta możemy dodać odrobinę oleju, co ułatwi nam późniejsze wyciskanie i rolowanie kulek. Ja dodaję oleju kukurydzianego, ale można popróbować z innymi. Uważajcie tylko na oleje o bardzo intensywnym zapach, na przykład rybne, bo mogą zmienić zapach kulki. Najlepszą konsystncję ciasta będziecie musieli ustalić metodą prób i błędów, zbyt twarde będzie się dobrze rolowało ale, bardzo ciężko jest wycisnąć takie ciasto. Zbyt rzadkie dobrze się wyciska, ale ciężko roluje. Będziecie musieli znaleźć optymalną konsystencję. Ciasto teraz wędruje na minimum 30 minut zawinięte w foli do lodówki, chodzi o dokładne nasiąknięcie wszystkich składników. Mała rada jeśli zrobicie za dużo ciasta i nie zdołacie go wyrolować, możecie ciast zamrozić do następnego rolowania.

 

 Wyjmujemy ciasto i formujemy z niego cylinder który zmieści nam się do pistoletu. Na pistolet nakręcamy odpowiednią końcówkę np.14mm i zaczynamy wyciskanie. Wyciskamy rulony około 50 centymetrów ,które później jeszcze pokroimy na szerokość rolownicy. Nie wyciskajcie naraz większej ilości, bo ciasto będzie obsychać i nie będzie się chciało rolować. Rolownica składa się z dwóch elementów pasujących do siebie – podstawy (dłuższy)  i nakładki (krótszy element). Nakładką odcinamy potrzebny nam kawałek, szerokość nakładki jest taka jaki potrzebujemy kawałek ciasta. Układamy go po środku podstawy rolownicy, dociskamy do niej górną część i wykonujemy ruchy kilku centymetrowe tam i z powotem. Po kilku takich ruchach kulki mamy gotowe. Po wyrolowaniu ciasta przygotowujemy się do gotowania naszych kulek. Wodę doprowadzamy do wrzenia. Pomału wsypujemy do niej nasze kulki, uważając żeby nam się nie posklejały między sobą i nie przywarły do dna naczynia. Czekamy aż kulki wypłyną i wyławiamy je. Ja wsypuje je do worków specjalnie przeznaczonych do suszenia. Jeśli nie były to kulki do wykorzystania następnego dnia, to albo je mrozimy albo musimy je wysuszyć do takiego stopnia żeby pozbyć się znajdującej się w nich wody. Ostatnio zakupiłem urządzenie do gotowania na parze, kulki tracą mniej zawartych ekstraktów, przez co są bardziej atrakcyjne dla karpi.

 

 Ja osobiście nie używam konserwantów do robienia kulek, bo uważam że kulka bez nich jest zdecydowanie lepsza. Bardzo rzadko używam też barwinków, najczęściej do kulek pływających. Kulki robię w kolorze naturalnym, kolor bazy.

Jak już będziecie mieli za sobą kilka udanych prób kręcenia kulek z orginalnych miksów, to możecie się pokusić o stworzenie swojej własnej receptury. Za każdym razem polecam dokładnie zapisywać ilość dodawanych składników żeby można było bez problemu odtworzyć kulkę która może okazać się super łowna. Do produkcji takich kulek najlepsza będzie baza 50/50 tak większość producentów określa wyjściową bazę do dalszego komponowania. Ja korzystam z podpowiedzi firm które sprzedają komponenty do kulek. Firma CCMORE w swoim katalogu przy każdym produkcje określa ile danego komponentu może znajdować się w naszej bazie. Są to rady bardzo cenne bo zaoszczędzają nam bardzo wiele czasu .Oczywiście jak już okaże się że wasze kulki są świetne i potwierdzają swoją skuteczność, to wyjdźcie trochę z określonych ram producentów i na podstawie prób starajcie się stworzyć jakiś niepowtarzalny skład , który pomoże wam przechytrzyć angielskie karpie.

Jestem wam winny odpowiedź po co w ogóle ten ogrom pracy. Kręcę już kulki parę lat i uważam że te które są robione z orginalnego miksu, będą miały przewagę świeżości nad kulkami kupowanymi w sklepie. Te które kręcę ze swojej receptury przynoszą jeszcze więcej satysfakcji, choć ich tworzenie i ulepszanie trwa najczęściej wiele miesięcy. Jeszcze zostaje aspekt finansowy z kilograma miksu jesteśmy w stanie zrobić około półtora kilograma kulek. Do kulek zanętowych możemy używać bazy 50/50 która jest dużo tańsza od baz ukierunkowanych pod dany smak. Pozwoli to zaoszczędzić w sezonie parę setek. Polecam gorąco tworzenie swoich kulek, mam również nadzieje że karpie docenią te wasze wysiłki i odwdzięczą się jakimś rekordem. Jak byście mieli jakieś pytania to kierujcie je na mojego maila, postaram się wam pomóc.

Pozdrawiam

Jarosław Gulej

Polski Klub Karpiowy 

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź