Lato na przywarszawskiej Wiśle

Lato na przywarszawskiej Wiśle

0 2139

Lato. Dla części spinningistów to „stracony” okres. Rzeczywiście tak może być, bo część drapieżników nie żeruje zbyt aktywnie o tej porze roku. Ale jednak jest to okres, w którym warto zapolować na naprawdę „grubą” rybę.

W lipcu (po okresie ochronnym) można już łowić sumy oraz brzany. Chyba nie muszę nikomu przedstawiać tych gatunków, bo prawie każdy spinningista marzy o złowieniu wielkiego suma, czy dużej brzany. Na przy warszawskiej Wiśle jest to możliwe. Mamy to szczęście, że w naszych okolicach jest naprawdę duża populacja brzany, a sumy znajdują dobre żerowiska. Zarówno w górę od Warszawy, jak i w dół możemy liczyć na znalezienie miejsc, gdzie będziemy mieli szansę złowienia suma, czy brzany. Wisła w samej Warszawie wcale nie jest gorsza niż w jej okolicach. W Warszawie także można liczyć na udane połowy tych dwóch gatunków. W samym centrum jest kilka miejsc, gdzie można złowić brzanę, a nawet suma. Co roku na warszawskim odcinku Wisły zostaje złowionych wiele rekordowych brzan. Łowcy sumów też mogą pochwalić się okazowymi rybami.

 

 

 

 

Przywarszawski odcinek Wisły jest bardzo urozmaicony. Jest wiele ciekawych miejsc, w których można znaleźć największe wiślane drapieżniki. Na samym odcinku warszawskim jest wiele miejsc uregulowanych, które tworzą kamieniste opaski, czy betonowe lub kamieniste ostrogi. Przy najgłębszych miejscach kręcą się sumy. Na odcinku Wisły powyżej i poniżej Warszawy jest sporo ciekawych przykos, łach piachu, dzikich wysp, czy burt brzegowych, gdzie warto zapolować na suma. Brzany zamieszkują kamieniste odcinki Wisły, a takich nie brakuje w samym centrum, czy w okolicach Warszawy. Na tym odcinku rzeki jest wiele kamienistych raf, starych porozrywanych kamienistych główek, czy rozdartych przez nurt opasek z kamieni. Tam warto poszukać brzany wiślanej Królowej.

 

 

 

Łowienie tych gatunków z brzegu nie jest najciekawszym rozwiązaniem. Oczywiście można łowić z brzegu zarówno brzany, jak i sumy, ale jesteśmy zdecydowanie ograniczeni, co do wyboru miejsc. Najczęściej pozostają nam miejscówki, w których jest większa presja wędkarska. I to już samo w sobie nie jest ciekawe. Zdecydowanie przyjemniej będzie brodzić w spodniobutach. Wówczas mamy w zasięgu trochę więcej miejsc, niż łowiąc z brzegu. W spodniobutach można dostać się do niektórych kamienistych raf, czy zniszczonych, zalanych ostróg. W takich miejscach żerują brzany, ale pojawiają się także sumy w poszukiwaniu łatwej zdobyczy. W spodniobutach mamy także szansę dotarcia do niektórych piaszczystych wypłaceń (łach piachu) oraz do przykos. To miejsca, w których lubią żerować sumy. Do takich miejsc dotrzemy przy niskim stanie wody w Wiśle, ale niestety i tak nie do wszystkich. W poszukiwaniu sumów i brzan nieodzowna stała się dla nas wiślana pychówka.

 

 

 

Na łodzi możemy dotrzeć praktycznie do każdego miejsca na Wiśle. Śródrzecze Wisły stoi przed nami otworem. Docieramy do miejsc, które w ogóle nie są dostępne dla spinningistów, którzy łowią z brzegu, czy brodząc w rzece. Łodzią dociera się do wszystkich miejsc i w wielu przypadkach mamy dość szerokie pole do ustawienia łodzi w różnych położeniach na danej miejscówce. Z własnego doświadczenia wiem, że odpowiednie ustawienie łodzi na miejscówce jest kluczem do sukcesu. Zakotwiczenie łodzi w złym miejscu może spowodować całkowity zanik brań. Niestety odpowiednie ustawienie łodzi na łowisku wcale nie jest takie łatwe i dochodzi się do tego przez długi okres czasu. Dodatkowym utrudnieniem na Wiśle jest jej zmienność. Przy prawie każdym większym przyborze wody, rzeka zmienia się w wielu miejscach i na wielu kilometrach. To powoduje duże utrudnienie w poszukiwaniu dobrych śródrzecznych miejsc. Dlatego wiedza o łowisku jest najważniejsza. Miejsca trzeba poznać łowiąc na nich jak najczęściej w różnych okresach roku i o różnych porach dnia.

 

 

Sum Król Wisły lubi żerować nawet w największe upały. To nie wszystko, bo sumy uwielbiają tzw. „pogodę atomową”, kiedy temperatura jest bardzo wysoka, a w powietrzu jest bardzo duszno. To chwile, w których wiślane sumy bardzo często uaktywniają się do zwiększonego żeru. Wówczas często pojawiają się na płyciznach i blisko powierzchni wody. W najlepszych sumowych miejscach można zaobserwować ich ataki na stojące blisko powierzchni grupy ryb. Zazwyczaj te ataki są gwałtowne i głośne. Takie miejsca lubię odwiedzać najczęściej, ponieważ szansa złowienia suma jest dużo większa niż w innych miejscówkach. Sum to taki drapieżnik, który lubi żerować także w nocy. W nocy szybciej zaobserwujemy atak suma przy powierzchni, niż za dnia. Oczywiście sum i w dzień potrafi pokazać się przy powierzchni, ale noc to jego ulubiona pora. Pływając po Wiśle nie od razu znajdziemy sumowe miejsca. Wbrew pozorom wcale nie jest to proste, a nawet wydaje mi się, że jest to trudne. Nie zawsze tak jest, że sumy mieszkają lub żerują na typowych dla nich miejscach i książkowych łowiskach. Wiele przypadków pokazuje, że typowo sumowe miejsca wcale nie są rybne. Znalezienie dobrych miejsc sumowych jest oczywiście kwestią czasu, ale trzeba temu poświęcić wiele godzin i dni. Dla spinningistów, którzy regularnie łowią sumy najważniejszą sprawą jest znalezienie i poznanie najlepszych miejsc. Reszta to już dodatek.

 

 

Wiślane brzany także uwielbiają lato. W najlepszych okresach, tam gdzie brzan jest dużo, można z łatwością zaobserwować spławiające się na powierzchni wody ryby. Robią to bardzo specyficznie, pojawiając się blisko powierzchni wody lub nad nią i wydają wówczas dźwięk podobny do furgotania. Widok spławiających się brzan to niezapomniana chwila. Wiślane brzany nie biorą cały sezon na spinning, ale w okresach letnich często żerują na drobnych rybach, które zamieszkują okolice kamienisk. Wówczas możemy skusić je na spinning, co i tak nie należy do najłatwiejszych zadań. Brzana jest rybą, którą chyba najtrudniej złowić na spinning. Tym bardziej, że brzany nie złowimy na spinning na wszystkich miejscach, w których one żyją. Jednak warto próbować na wcześniej nieobławianych miejscach, bo może okazać się, że brzany mogą je zamieszkiwać. Trzeba dobrze poznać łowiska tej ryby, a później dobrze zmontowany zestaw, dobrze dobrana i odpowiednio poprowadzona przynęta będzie kluczem do sukcesu. Brzany, podobnie jak sumy, żerują także w nocy. Wówczas wychodzą na płytkie śródrzeczne kamieniska. Są to najczęściej miejsca dostępne jedynie z łodzi. Brzany potrafią żerować przez całą noc i łowiąc je trzeba pozostawać w skupieniu przez cały czas.

 

 

Jak wspominałem, letnia noc to znakomita pora na wiślanego suma, czy brzanę, ale to pora, w której inne drapieżniki także intensywniej żerują niż za dnia. W letnią noc na dobrej miejscówce można złowić prawie każdego wiślanego drapieżnika. Nocą żerują sandacze, klenie, jazie, a nawet bolenie. Szczególnie ten ostatni przeciwnik złowiony nocą daje ogromną satysfakcję. Bolenie dość często odwiedzają te same okolice, co sumy. Często możemy je spotkać na tej samej miejscówce. Przy dobrym żerowaniu ryb, obydwa gatunki możemy zaobserwować przy powierzchni, podczas ataków na białoryb. Wbrew pozorom sumy nie gardzą małymi rybami i śmiało atakują stada uklei. Te same ukleje są przysmakiem boleni, więc drapieżniki spotykają się na tych samych żerowiskach.

 

Sebastian „rognis_oko” Kalkowski
www.przewodnicywedkarscy.pl

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź