Z jigiem na sandacze – spinning wertykalny

Z jigiem na sandacze – spinning wertykalny

0 5540

 Podczas mojej pierwszej wyprawy do Holandii w 2000r., Michel Huigevoort wprowadził mnie w tajniki sztuki łowienia sandaczy w pionie przy użyciu jigów. Od tego czasu nauczyłem się stosować tę technikę w moich lokalnych łowiskach na rzekach Severn i Avon.

Duże podziękowania należą się Michelowi, bez którego początkowej pomocy i instruktażu oraz dalszych porad byłoby mi bardzo ciężko. Znajdziecie tutaj opis przynęt, sprzętu i technik, które sprawdzają mi się podczas łowienia w pionie i nie tylko. Artykuł ten w skróconej wersji ukazał się w letnim wydaniu kwartalnika Lure Angler, to jest natomiast jego rozszerzona wersja z późniejszymi aktualizacjami.

W Anglii sandacz ma opinie raczej egzotycznej i trudnej do złowienia na przynęty sztuczne ryby ale w rzeczywistości jest on często łatwiejszy do złowienia niż szczupak. Oczywiście technika oraz przynęty muszą zostać odpowiednio dobrane, jednak pewne aspekty zachowania sandaczy czynią łowienie przewidywalnym. Sandacze spędzają 95% czasu bardzo blisko dna więc jeśli wasze przynęty poruszają się w odległości nie większej niż dwie stopy od niego szanse na złowienie sandacza są bardzo duże. Nieczęsto zdarza się znaleźć sandacze z dala od dna, szczególnie ma to miejsce w końcówce lipca i sierpnia kiedy można znaleźć je przy roślinności, co może być związane z poszukiwaniem cienia przez te ryby. Ale nawet w tym okresie sandacze będą żerować przy dnie, szczególnie o zmierzchu i przypuszczalnie również w nocy, chociaż nie mam doświadczeń w nocnych łowach. Jeśli poprowadzicie wasza przynętę blisko sandaczy, przekonacie się, że nie są one zbyt wybredne. Łowiłem je na jerkbaity, wahadłówki, małe i duże woblery, spinnerbaity, woblery bezsterowe i oczywiście jigi. Artykuł ten traktuje o używaniu jigów czyli jednych z najprostszych przynęt. Mówiąc o jigu mamy na myśli hak z obciążeniem z dodatkiem dekoracji, która może być np. buctail lub martwa rybka, jednak w przypadku połowu sandacza standardową dekoracją jest twister lub ripper z miękkiego tworzywa.

Holenderski sandacz

 

Jig na sandacza powinien miec hak z cienkiego drutu, może mieć długi lub krótki trzonek, szerokość łuku jest też ważna. Najczęściej używam jigów w przedziale wagowym 7-21g, chociaż czasami przydają się cięższe. Jeśli chodzi o wielkość haka to najczęściej stosuje rozmiar 2/0 i rzadko potrzebuję czegoś większego, stosuję również haki w mniejszych rozmiarach. Długość ripperów i twisterów jakie używam wynosi od 3-15cm lecz zwykle stosuję przynęty 10-12cm. Wspomniałem na początku, że sandacze są często łatwiejsze do złowienia od szczupaków: jednym z tego powodów jest fakt, że nie mogą upolować i przełknąć przynęt tak dużych jak szczupaki i z tego powodu muszą jeść częściej. Sandacze nie są też  wyłącznie rybożercami i w skład ich diety wchodzą np. larwy owadów dlatego warto uzmysłowić sobie fakt, że nawet duży sandacz może żerować na mniejszym pokarmie i często warto zmniejszyć rozmiar dekoracji jiga.

 

 Przynęty do wertykalnego połowu sandaczy

Rózne typy przynęt używane w łowieniu wertykalnym. 

 


Nie mam wyrobionej opinii odnośnie jaki jest najlepszy typ plastikowej przynęty do dekorowania jiga. Łowiłem na twistery, rippery z rozdwojonym ogonkiem, pojedynczym ogonkiem oraz z ogonkiem w kształcie łopatki. W Holandii najczęściej używanym typem jest ten z ogonkiem w kształcie łopatki, rzadziej przynęty z prostym czy rozdwojonym ogonkiem, natomiast twisterów używa się bardzo rzadko i uważa się je za przynęty raczej okoniowe. Gdy mowa o Holandii to warto wspomnieć iż łowi się tam sandacze na przynęty sztuczne od wielu lat co przekłada się na spore doświadczenie Holendrów. Organizowanych jest też  dużo zawodów w łowieniu sandaczy ze sporą pulą nagród jak np. łodzie dla zwycięzcy. Zawody te przyciągają spore rzesze wędkarzy płacących nierzadko niemałe wpisowe a organizowane są na wielkich wyrobiskach żwirowych lub zatokach w pobliżu Amsterdamu lub Dortrechtu. Zawodnicy mogą stosować przynęty sztuczne lub martwe rybki i 3/4 zawodów wygrywają zawodnicy łowiący na przynęty sztuczne. Celowo mówię o zawodach w Holandii ponieważ takie środowisko i współzawodnictwo wspiera proces wspólnego uczenia się i z pewnością wędkarze z czołowych miejsc w zawodach znają się na rzeczy. Jedne z ostatnich zawodów w jakich mój przyjaciel Michel brał udział zostały wygrane  przez dwóch wędkarzy z jednej lodzi łowiących wspólnie ponad 70 ryb na różne przynęty miękkie oraz martwe  rybki (również na jigach), w tym samym czasie Michel i jego partner z łodzi złowili łącznie 15 ryb. Nie mówię w tym przypadku o małych sandaczykach tworzących duże stada lecz o rybach o długości powyżej 40cm. Inną sprawą oprócz rozmiaru przynęty jest jej kolor. Ja mam swoje proste zasady, które sprawdzają mi się na moich łowiskach. Jak do tej pory nie znalazłem koloru, na który nie mógłbym złowić ryby, jednak kilka razy założenie przynęty w kolorze takim jak przynęta kolegi z łodzi spowodowało dopiero, że zacząłem łowić. Według Holendrów kolor może mieć bardzo duże znaczenie. Moje proste zasady stosuje do całego mojego łowienia na sztuczne przynęty i stanowią one również podstawę przy łowieniu sandaczy. Bez wchodzenia w zbędne szczegóły – ponieważ za znacznie ważniejsze uważam technikę oraz lokalizację ryb – w bardziej mętnych wodach zwykle używam ciemniejszych kolorów, jaśniejsze kolory będą zlewać się z tłem mętnej wody i wyróżniać mniej niż np. czarny kolor dający dobry kontrast. Elementy odblaskowe w postaci brokatu lub metalowych połyskujących elementów bywają użyteczne przy słabym świetle i będą odbijać nawet jego minimalne ilości. Jasne kolory oraz kolory naturalne stosuję w czystej wodzie. W większości przypadków dobra widzialność w Avon i Severn wynosi 30-60cm, uznaje to za widzialność ‚normalną’ i w takiej wodzie mogę łowić na przynęty dowolnego koloru. Generalnie zwracam się w kierunku naturalnych wzorów, nawet jeśli są one mniej widoczne dla mnie nie widze szkody w używaniu przynęt w kolorze ofiar sandaczy. Należy pamiętać, że dieta sandacza jest zróżnicowana więc ryby te mogą zwrócić uwagę na cokolwiek. Sadząc po budowie oka sandaczy i jego adaptacji do niskiego natężenia światła możemy założyć, że ryby te mają dobrą widoczność w przyciemnionych wodach ale wśród ssaków nocnych taka adaptacja odbija się kosztem rozróżniania kolorów. Moją radą jest nie przejmować się zbytnio kolorem waszych gumowych przynęt, jeśli zadbacie o to aby znaleźć ryby i zaprezentować przynętę odpowiednio złowicie wiele ryb.

 

Kolor nie zawsze ma duże znaczenie

W jakiś sposób założyłem sobie, ze ten różowy twister nie jest dobrym kolorem. Gdy zastanowiłem się nad tym dłużej postanowiłem ostatecznie rozwiązać tę kwestię. O świcie w dobrej miejscówce ta guma dała mi kilka ryb.

 

 Bardzo łatwo wpędzić się w rozterki odnośnie kolorów, przejąć się tym o wiele bardziej niż robią to ryby. Zauważyłem, ze zwykle używam naturalnych kolorów oraz białego zaraz na drugim miejscu. Jeśli kolory nie mają większego znaczenia to nie zaszkodzi ich zmienianie podczas łowienia, jeśli mają duże znaczenie to zmiana może obrócić zły dzień w dzień dobry. Najbardziej prawdopodobne jest to, ze znajdziecie jakiś jeden kolor, który nie działa zbyt dobrze, niż to, że jakiś jeden szczególny kolor będzie nadzwyczaj łowny.

Chociaż powinniśmy korzystać ze sporych doświadczeń Holendrów i zwracać uwagę jak oni jigują musimy pamiętać, że istnieją spore różnice pomiędzy łowieniem w Holandii i w UK. Zasadniczo Holendrzy mają dużo wielkich zbiorników z głęboka woda czyli zupełnie odmiennie niż my. Zwykle łowią wodach o głębokości powyżej 6m, nawet do 18m, gdzie w przypadku Severn i Avon 3-5m jest norma i nie spotyka się dołków głębszych niż 6m. Rozmiar wód i ilość żyjących w nich ryb jest również w zupełnie innej skali, rzeka Maas jest trzykrotnie szersza niż Severn i niesie wody doskonalej jakości. Sandacze nie są tam prześladowane, czasami są zabierane do domu lecz siła lobby wędkarzy spinningowych i obroty ze sprzedaży sprzętu wędkarskiego powoduje, że nie ma tam ciągłej nagonki na usuwanie sandaczy z wód, którą to musimy znosić w UK z powodu wędkarzy spławikowych.

 

Holenderskie łowiska stawiają szereg wymagań wędkarzowi

Bardzo głębokie o szybkim uciągu łowiska w okolicach Dortrechtu są wyzwaniem dla wędkarzy. Łowienie wymaga użycia ciężkich główek i cienkich plecionek. Ze względu na uciąg nie można użyć uwalniacza przynęt więc każdy zaczep, a jest ich sporo, oznacza utratę przynęty. Ze wzgędu na brak szczupaków nie stosuje się przyponów stalowych co zmniejsza rozmiar strat. Osobiście dla mnie łowienie bez przyponu było dość niezwykłe.

 

Różnica w głębokości ma chyba największe znaczenie, szczególnie w miejscach z uciągiem. Michel używa pięcio funtowej plecionki ponieważ mała średnica pomaga w utrzymaniu przynęty blisko dna, oraz około 20g główek jigowych, gdzie ja stosuje dziesięcio funtową plecionkę i mogę łowić prawie wszędzie 10g  główkami. Z pewnością stosowanie cięższych główek ma pewne zalety np. łatwiej wyczuć dno i z tego powodu coraz częściej sięgam po cięższe główki, szczególnie przy połowie z łodzi.

Nieco o warunkach wodnych i stanowiskach ryb; tak jak wspomniałem wcześniej, sandacze nie są trudne do złowienia, ale za to nie znajdziemy ich w każdym miejscu rzeki, pod względem wyboru stanowisk są one  o wiele bardziej wybiórcze niż szczupaki i są takie miejsca, w których zapewne nigdy nie złowicie sandacza. Dwie najważniejsze rzeczy dla sandaczy to naświetlenie i uciąg. Unikają one ostrego światła i lubią uciąg wody. Z pewnością nie rozumiem jeszcze zależności pomiędzy uciągiem a oświetleniem ale czasem ryby będą tolerować duże naświetlenie i czystą wodę w zamian za wodę przepływająca nad ich głowami a czasami będą wybierać stanowisko o słabszym uciągu aby znaleźć ochronę przed światłem czy to w postaci cienia np. od mostu czy miejsca o większej głębokości.

W 2002 roku zaprosiłem Tma Kelly aby sprobował swoich sil w jigowaniu na Severn. Pomimo tego, ze w tamtym czasie nie łowiłem jeszcze zbyt wiele razy na Severn miałem jednak w głowie kilka miejsc, w których
powinniśmy spróbować.

 

Sandacz Tima

 

Złowiliśmy 8 ryb z pierwszej miejscówki – na zdjęciu pierwszy sandacz Tima, Czasami dobre miejsce jest bardzo łatwe do znalezienia.

Perfekcyjną miejscówką jest woda płynąca w pobliżu filarów mostowych o głębokości 2,5-3,5 metra; zróżnicowana głębokość i spadki dna, cień i uciąg powodują, że jest to idealne miejsce dla sandaczy. Nie łowiłem ich w wodzie płytszej niż 2,5m przy pionowym jigowaniu z łodzi, po prostu sandacze nie będą tolerować łodzi zbyt blisko nad ich głowami, jednak mam jedną dobrą miejscówkę do połowu z brzegu o głębokości zaledwie 1,8m z silnym uciągiem. Jeśli łowicie na głębokości 3,6m lub więcej wtedy łódka wydaje się nie niepokoić ryb. Zawsze starajcie się czytać rzekę wypatrując największego uciągu, jednak miejcie na uwadze, że to co widzicie na powierzchni nie musi oznaczać, ze woda płynie blisko dna. Zewnętrzne łuki zakrętu są zwykle dobrymi miejscami ale np. jeśli chodzi o Avon i Severn musicie uważać na wskazania echosondy i zacząć łowić w najgłębszym miejscu, czyli tam gdzie będzie zazwyczaj największy uciąg, nawet jeśli nie jest to w najbliższym sąsiedztwie zewnętrznego luku. Ostre uskoki dna – zwykle dobre na szczupaka – nie są zbyt dobrymi miejscami, opadające dno, powiedzmy pod kątem nieco mniejszym niż 45 stopni jest często bardzo dobrym miejscem. Gdzieś na takim spadzie, jedna lub dwie ryby będą w stanie znaleźć miejsce z odpowiadającym im uciągiem i natężeniem światła.

Wraz z nabieraniem praktyki powinniście być w stanie wyczuć poprzez wędkę z jakim dnem macie do czynienia, muł będzie oznaczać słaby uciąg, żwir, skały lub twarda glina to jest to czego szukacie i znalezienie któregoś z wyżej wymienionych to zwykle dobra wiadomość przy znajdywaniu nowych miejscówek. Nawet jeśli nie znajdę sandaczy przy pierwszym podejściu w miejscówkach z twardym dnem wiem, że mogę tam wrócić za jakiś czas aby ponownie je sprawdzić. Kiedy złowicie sandacza z jakiegoś miejsca możecie być pewni, ze złowicie tam więcej ryb łowiąc innym razem. Ilość ryb jaka możecie oczekiwać z jednego miejsca jest raczej niewielka – zwykle 1-4 ryb, ale czasem możecie złowić nawet 8 ryb, wszystko zależy od miejsca. Niektóre miejscówki wydaja się być mało pojemne. Znalazłem kilka takich miejsc na Avon, które w zasadzie zawsze są schronieniem dla jednej ryby, nigdy dwóch, miejsca te są bardzo małe, często nie więcej niż 1 stopa kwadratowa i bardzo łatwo jest je ominąć, dlatego zwróćcie szczególna uwagę gdzie stoicie szczególnie jeśli okaże się, że była to miejscówka z pojedynczą ryba. Trochę czasu zabiera aby znaleźć na danym odcinku rzeki wystarczającą ilość miejscówek na dzień łowienia ale w optymalnych warunkach jestem w stanie obłowić kilka miejsc zwykle łowiąc ryby z 3 lub 4 z nich. Chociaż niektóre miejscówki są bardzo małe, są i takie, które obfitują w ryby i nie można powiedzieć, że ryby łowi się z małych charakterystycznych obszarów. Te duże miejscówki – np. jedne z moich miejsc na Avon o długości około 300m i szerokości 2/3  rzeki – zabierają sporo czasu na dokładne obłowienie i nie przemawiają zbytnio do mnie, wolę raczej trollingować w takich miejscach. To wszystko zadaje raczej kłam teoriom o wielkich stadach sandaczy patrolujących rzekę – jest wiele miejsc w rzece, z których nie złowimy sandacza, przynajmniej za dnia.

Przejdźmy do sprzętu. Wędka jest bardzo ważna, jeśli chodzi o łodź to wystarczającą długością jest 1.8m. Nie ma tutaj miejsca na miękki delikatny kij, potrzebujecie wędki z miękka szczytówka aby pozostawać w bezpośrednim kontakcie z przynętą, szczególnie po to aby wiedzieć kiedy jig osiąga dno, z drugiej strony potrzeba mocy w dolniku aby zaciąć rybę. Niedopasowanie wędki do wagi jigów oznacza, że nie będziecie w stanie odpowiednio czuć przynęty i rezultaty będą kiepskie. Jeśli macie problem z wyczuciem jak zachowuje się wasza przynęta pod woda powodem będzie zazwyczaj wędka. Zbudowałem wędkę na blanku St. Croix Avid AS56MF i z pewnością jest to odpowiednie narzędzie do tej metody, kij czuły i mocny, który z łatwością poradzi sobie z dużą ryba, jak np. ponad 5kg szczupak, jednak dający nam wiele informacji o tym na jakim dnie łowimy. Przy najlżejszych jigach wędka ta jest troszkę za sztywna ale da się z tym żyć.

Zacinać trzeba mocno i naprawdę użyć mocy dolnika aby wbić hak, sandacz ma dużo twardych kości w i naokoło pyska i zadziwiająco mocny ścisk szczek, przez co może trzymać pewnie przynętę nie będąc wcale zahaczonym. Wyholowałem kiedyś sandacza z głębokości 7,5m, który wcale nie był zahaczony, ryba uderzyła mocno w przynętę i nie chciała jej puścić. W takich przypadkach zwykle sandacz pozbywa się przynęty zanim doholujemy go do łodzi. Rola zacięcia nie może być przeceniona, ryby będą spadać z haka jeśli nie zatniemy odpowiednio.

Jednym z ciekawych zachowań sandacza jest to, że bardzo często po spięciu się ryby (zanim zdołacie podciągnąć ją zbyt blisko lodzi) możemy spodziewać się kolejnego brania, macie wtedy druga szanse. Straciłem kiedyś 2,5kg sandcza 5 razy w 5 rzutach zanim dzięki przesadzonej sile zacięcia udało mi się zaciąć tę rybę. Jestem pewny, że zachowanie to występuje w przypadku stosowania martwej rybki i może wyjaśniać wiele brań sandaczy, przez które łowcy szczupaków wysnuwają teorie rzeki pełnej sandaczy – jedna ryba może przysporzyć wędkarzowi wiele pracy!

Łowiąc z brzegu możecie potrzebować dłuższej wędki. Ja używam kija o długości 2,7m ale muszę przyznać, że wędka o takiej długości jest zbyt miękka. Wątpię aby kije o takiej długości dostępne na rynku miały odpowiednia zbieżność. Od czasu kiedy użyłem mojego kija na łódź do połowów z brzegu preferuje krótsze wędki, po prostu łatwiej się  nimi łowi.

Odnośnie kołowrotka preferuje modele o stałej szpuli tak jak większość wędkarzy ale nisko profilowy  multiplikator z wolnym biegiem również się nada. Kołowrotek powinien mieć natychmiastowa blokadę biegu
wstecznego, brak takowej doprowadzi do szybkiej irytacji, musicie czuć co robi wasza przynęta a nie być rozpraszanym przez kołowrotek. Obecnie moim faworytem jest Shimano Sedona 100FA, ale trudno go dostać i jest dość drogi. Ostatnimi czasy zrobił na mnie wrażenie kołowrotek Cortland Ultralite, który posiada
bardzo solidna blokadę biegu wstecznego i wydaje się być dobrym sprzętem.

Przejdźmy do techniki. Zacznę od połowu z łodzi. Powinniście siedzieć wygodnie i trzymać wędkę tak aby
nie dotykać dolnikiem ani kołowrotkiem części waszego ubioru, inaczej całe zacięcie pójdzie w kamizelkę ratunkową! Następnie opuszczamy przynętę do samego dna i napinamy linkę, upewniamy się też, że linka trafiła na rolkę kabłąka, jeśli nie trafiła i później sama wskoczy na miejsce będzie nam się zdawać, że przegapiliśmy branie. Trzymając wędkę w poziomie łagodnie unosimy szczytówkę w górę i kontynuujemy ten ruch w jednostajnym tempie, poruszając przynęta w odległości około 15-80cm od dna, zwykle przedział 25-50cm jest odpowiedni. Teraz najważniejszą rzeczą jest opuszczanie szczytówki powoli w kierunku wody tak aby cały czas zachować napiętą linkę. W tym momencie następuje najwięcej brań i brania te są najczęściej bardzo wyraźne, często początkowo czuć ostre puknięcie, ostrość brania zapewne powoduje, ze łatwo jest zapomnieć o zacięciu. Kiedy operujecie przynętą musicie pamiętać o potrzebie zacinania oraz o tym aby trzymać wędkę w poziomie aby umożliwić sobie pewne zacięcie.

 

 Trzymanie wędki przy połowie z łodzi

 Przykład źle trzymanej wędki. W przypadku brania nie będziecie w stanie wykonać skutecznego zacięcia.

Prawidłowa pozycja kija

Trochę przesadziłem aby zademonstrować o co chodzi ale trzymanie wędki jak najbardziej poziomo umożliwi skuteczne zacięcie. 

Jeśli wszystko wykonacie prawidłowo będziecie mieć szanse na odhaczenie sandacza

Jeśli wszystko się powiedzie będziecie odhaczać sandacza. 

Uderzanie przynętą o dno nie jest konieczne ale ważne jest aby przynęta pozostawała około 60cm od dna więc jeśli dotykacie nią dna wiecie, że znajduje się w odpowiedniej strefie. To wiąże się z miejscem połowu, łowicie na spadku dna starając się odnaleźć kombinację głębokości i uciągu, w której przebywają ryby. Dwa skrajne przypadki odmiennego prowadzenia przynęty to wleczenie jej po dnie, sposób ten często przynosi brania lecz zwykle ma on ograniczone zastosowanie ze względu na zaczepy; drugi natomiast to trzymanie przynęty nieruchomo w odległości 30-60cm od dna. Bądźcie cierpliwi i myślcie o czymś innym, opanujcie obsesyjny nawyk nadawania akcji przynęcie i nie poruszajcie nią, coś w końcu zainteresuje się tym dziwnym obiektem drwiącym sobie z ryb i postąpi z nim w odpowiedni sposób, aż podskoczycie kiedy to się stanie więc nie zapominajcie o zacięciu. Bardziej subtelne metody grania przynęta zawierają np. dodatkowy ruch szczytówki w górę, zmianę wysokości podnoszenia przynęty czy opóźnianie opuszczania przynęty. Przerwa pomiędzy opuszczeniem a podniesieniem przynęty wynosi zwykle kilka sekund ale czasami wydłużenie jej do np. 10 sekund może być konieczne tak jak to było w lutym tego roku podczas mojej wizyty w Holandii i zanim zrozumiałem o co chodzi Michel miał 5 ryb przed moim pierwszym braniem. Wspominam o tym aby zwrócić uwagę iż pomimo, że jigowanie to dość prosta  metoda to rozumienie i stosowanie rożnych kruczków jest bardzo ważne. Czas pełnego cyklu podniesienia i opuszczenia przynęty może być bardzo rożny jednak 5 sekund można uznać za raczej krótki, skuteczny zwykle latem, wydłużenie tego czasu jest zwykle wystarczające aby podnieść ilość brań ale właściwie trzymanie przynęty nieruchomo w różnych momentach cyklu będzie często najlepszą metodą aby zmusić rybę do brania. Większość początkujących wykonuje cały cykl zbyt szybko starając się nadać sporo życia przynęcie, zrelaksujcie się i starajcie się liczyć aby kontrolować tempo. Np. … podrywamy przynętę – 1 – (podciąganie) – 2 – 3 – 4 – (trzymamy nieruchomo) – 5 – 6 – 7 – 8 – 9 – 10 – (opuszczamy) – 11 – 12 – (trzymamy nieruchomo) – 13 – 14 – (opuszczamy) – 16 – 17 – dotykamy dna…
To jest tylko przykład raczej w wolnym tempie, adoptujecie go do swoich potrzeb w zależności od reakcji ryb. Liczenie pozwala na ustalenie odpowiedniego rytmu i na zróżnicowanie każdego etapu poprzez zmianę w liczeniu. Pamiętajcie co robicie i kiedy jakiś sposób zaczyna przynosić rezultaty trzymajcie się go, gdyż będzie zwykle skuteczny przez cały dzień. Jeśli potraficie wyodrębnić pojedynczy etap całego cyklu, który prowokuje ryby do brania możecie zadbać o to aby wasza przynęta wykonywała skuteczny ruch tak często jak to tylko możliwe. Jeśli łowicie z kolegą zwróćcie uwagę, kto złowi pierwszą rybę i skopiujcie skuteczny ruch. We wrześniu 2004 gdy łowiłem z Neil’em Roberts’em złowił on kilka ryb i zmarnował jedno branie zanim ja miałem pierwsze dotknięcie więc uważnie zacząłem się mu przyglądać, co takiego innego robi, skopiowałem to i natychmiastowo złowiłem rybę, gdy powiedziałem mu o tym on powiedział, że wydawało mu się iż to on kopiuje mnie! Chociaż większość brań jest bardzo oczywista – i przyjemna – w postaci ostrych pociągnięć w czasie opuszczania przynęty, niektóre są bardziej subtelne.
Jednym z innych typowych sposobów brań sandacza jest przytrzymanie przynęty kiedy osiąga ona dolne położenie w opuszczaniu i kiedy podrywacie ja znów do góry czujecie lekki opór, czasem zatniecie tak biorąca rybę jeśli zorientujecie się co się dzieje i wykonacie zacięcie w porę, w większości przypadków to się jednak nie udaje. Czasami będziecie mieć rożne inne typy brań, jeśli macie wątpliwości zacinajcie! Zacinajcie mocno! Naprawdę musicie się skoncentrować aby zauważyć drobne przesłanki brań co pozwoli wam na wyciągniecie wniosku jak dostosować waszą technikę aby dać rybie możliwość pochwycenia przynęty. W tej chwili nie przychodzi mi na myśl żadna inna metoda połowu, która wymaga tak dużej koncentracji oraz przy której zauważenie i reagowanie na skrawki informacji mogą znacząco wpłynąć na nasze rezultaty. W większości wypadków podstawowe cykl poderwanie – podnoszenie-opuszczanie zda egzamin ale kiedy ryby mówią wam, że chcą czegoś innego dajcie im to. Nie ma żadnej innej formy wędkowania przy użyciu przynęt sztucznych, gdzie wasz własny wkład robi ogromna różnice w wynikach połowu.

 

Czasami dopieru zmniejszenie rozmiaru przynęty skutkuje

Obłowiłem miejscówkę dokładnie gumą o długości 12cm –  bez rezultatu. Zmiana przynęty na mniejszą, 5cm przynętę poskutkowała – złowieniem blisko 3kg rybę. Zmiana przynęty na mniejszą często skutkuje w przypadku braku brań z dobrego miejsca. 

 

Trochę o łowieniu z rzutu. Chociaż jest to metoda stosowana raczej z brzegu ma również zastosowanie w płytszych wodach gdzie łódź mogłaby zaniepokoić stojące pod nią ryby. Na Severn i Avon jest wiele miejscówek o głębokości mniejszej niż 3,6m, co przy średniej przeźroczystości wydaje się być minimalna głębokością, przy której sandacz będzie tolerować łódź nad swoją głową przez więcej niż kilka minut. Z tego powodu dość często stosuję ten sposób łowienia. Przewaga tej techniki, przy jej jednoczesnym ograniczeniu odnośnie tego co możecie zrobić z przynęta, jest to, że pozwala wam na szybsze przeszukiwanie wody. Nawet jeśli nie macie brań powinniście wyczuć uciąg oraz rodzaj dna co da wam wskazówkę, czy szybko opuścić dane miejsce czy może poświecić mu trochę więcej czasu. Technika prowadzenia przynęty jest bardzo prosta, pozwólcie jej uderzyć o dno, unieście szczytówkę, następnie opuście ją trzymając napięta linkę poprzez nawijanie luzu na kołowrotek i czekajcie aż jig uderzy o dno. Nie możecie dopuścić do luzu linki. Cały proces należy wykonywać bez pospiechu i mając pełna kontrolę. Jeśli dojdziecie do wniosku że przynęta opada zbyt szybko spróbujcie zmniejszyć ciężar główki, z kolei gdy nie możecie wyczuć dna może oznaczać to, że potrzebujecie większego obciążenia. Dobieranie odpowiedniej masy główki jest częścią umiejętności, które musicie posiąść. Najbardziej powszechnym błędem jest podnoszenie szczytówki zbyt wysoko – zawsze musicie być gotowi na zacięcie; jeśli łowicie we właściwym miejscu z wystarczającym uciągiem delikatny ruch szczytówki podniesie przynętę wystarczająco wysoko, gdyż prąd wody działa na linkę.

Łowienie z brzegu.
Łowienie z brzegu nie jest trudne jeśli możecie znaleźć odpowiednia miejscówkę z płynąca głębsza wodą blisko brzegu bez przybrzeżnego wypłycenia. Ważne jest aby nie wyciągać przynęty z wody zaraz po tym jak dociągnęliście ja do brzegu lub lodzi, oderwijcie ją z dna, przytrzymajcie i opuście po raz kolejny, przytrzymajcie i unoście powoli. Sandacz często popłynie za przynęta i dodatkowa zachęta da wam kilka dodatkowych ryb. Czasami jedyne ryby jakie złowicie będą złowione tą techniką więc nie ignorujcie jej.

 

Sandacz z brzegu

 

Z pewnością mniejszy jest zakres możliwości prezentacji przynęty podczas łowienia z brzegu – na pewno nie możecie trzymać jiga nad dnem ale rekompensujemy to sobie możliwością obłowienia większego obszaru wody. Oczywiście możecie wlec przynętę po dnie ale łowiąc z brzegu będzie to dość kosztowne z powodu strat w przynętach. Musicie zwrócić uwagę na ostrze haków, haki z cienkiego drutu, które powinniście stosować mają tendencje do tępienia się i nie zauważycie tego bez uważnego przyjrzenia się – nie zatniecie też żadnej ryby nie mając ostrza. Kilka ruchów osełki przywróci hak do stanu używalności. Na cienkich hakach zadziory są zwykle bardzo małe i prawdopodobnie niepotrzebne. Miękka szczytówka wędki będzie utrzymywać linkę w napięciu i będzie zapobiegać uwolnieniu się ryby. Sandacze nie walczą zbyt mocno, czasami nawet wcale, ale większe sztuki mogą już dobrze powalczyć i dać mocnego nura. Emocjonująca walka oznacza zwykle, że zacięliśmy szczupaka.

Przekrój poprzeczny rzeki Avon

Sandaczowa miejscówka na Avon. Prawa strona rysunku to zewnętrzny łuk zakrętu. Trudno byłoby dosięgnąć ryby łowiąc z brzegu, można spróbować z drugiego brzegu ale uciąg i głebokość nie pozwolą na odpowiednią prezentację przynęty. Zauważcie, że to raczej uciąg i spadek dna a nie gwałtowny uskok czynią te miejsce dobrym. Przy różnym uciągu sandacze przemieszcają się na spadku dna z dala od uskoku.

 

Wspomniałem o zaczepach, oczywiście skakanie przynęta po dnie i stosowanie cienkich linek będzie miało wpływ na straty w przynętach. Główki i gumy są stosunkowo tanie, najbardziej boli utrata przyponów. Zabierzcie ze sobą spory ich zapas. Straciłem kiedyś 4 przynęty na 6 rzutów w miejscu, które było wolne od zaczepów jeszcze tydzień wcześniej, rzeka musiała nanieść jakiś zaczep w tym czasie. Często uda się wygiąć hak i odzyskać przynętę, od was zależy czy zamierzacie przywrócić hakowi pierwotny kształt. Puryści obstawali by raczej przy zastąpieniu haka, ja przyglądam się każdemu ze szczególną uwagą i zaginam z powrotem jeśli to możliwe. Kiedy widze te wszystkie haki w dziwnych kształtach będące w sprzedaży myślę, że jest tutaj miejsce na małą niedoskonałość. Oczywiście jeśli stracicie dużą rybę zaraz po tym jak przygniecie hak będziecie obwiniać hak czy nieodpowiednie zacięcie?

 

Różne typy główek jigowych

 Typy główek jigowych.

 

Oczywiście złowicie nie tylko sandacze, wszystkie typowe drapieżniki złapią się na jiga. Będziecie łowić więcej szczupaków podnosząc i trzymając przynętę wyżej jak również używając większych przynęt. Ze wszystkich przynęt spinningowych właśnie mały jig jest najbardziej skłonny przynieść wam większego szczupaka. Neil Plumbey był raczej zdziwiony przez podwójnego szczupaka z Avon zeszłego lata a Tim Kelly i ja złowiliśmy 3 podwójne ryby z jednego miejsca na Severn używając małych przynęt. Okonie zdarzają się raczej nieregularnie, wydaje mi się, że nie lubią one tych samych stanowisk co sandacze ale podczas poszukiwania nowych miejscówek złowiłem ich trochę. W Holandii na głębszej wodzie w szczególności z opadającym dnem jak np. w miejscach gdzie boczne kanały łącza się z główna rzeką złowienie okonia świadczy często o tym, że łowimy zbyt głęboko czyli zbyt blisko podnóża spadku. Złowiłem tylko jednego klenia na jiga ale jestem pewny, ze jest to wynikiem małej ilości tych ryb w miejscach, które obławiam i tego, że łowię blisko dna, myślę, że gdybym łowił w połowie wody efekt byłby inny.

 

Na jigi biorą też szczupaki

 

Chciałbym w tym miejscu powrócić do główek oraz ich dekoracji i porozmawiać o przywieszkach. Używam ich bardzo rzadko na przynętach poniżej 10cm i jestem zadowolony z ilości wykorzystanych brań,  w Holandii natomiast używa się ich prawie zawsze. Pamiętając o tym, że łowią oni często dla nagród powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego oni uważają przywieszki za konieczne natomiast ja czasami nie. Rozmiar przynęty robi różnicę, na 15cm ripperze pojedynczy hak z przodu przynęty będzie nieadekwatny i Holendrzy zwykli używać przywieszki na drugim końcu takiej przynęty. Ale używają oni przywieszek również przy mniejszych przynętach więc musi chodzić o coś innego. Wydaje mi się, że przy cięższych główkach sandacze nie łykają przynęty z łatwością. Kiedy używam ciężkich główek i przywieszek niektóre ryby są zaczepione za pojedynczy hak a niektóre za kotwice przywieszki, jest to mniej więcej 50/50. Używanie przywieszek skutkuje w większej ilości zaczepów ale przy cięższych główkach i większych przynętach jakich używam muszę je stosować. Wspomniałem haki o długim lub krótkim trzonku. Używając przywieszek preferuje krótki trzonek co zwiększa skuteczność przywieszki, zwykle użyję haka z długim trzonkiem do przynęty średniej wielkości bez przywieszki – jak np. 10cm twister lub ripper z prostym ogonkiem. Przy tych przynętach w zasadzie nie ma w co wbić haka przywieszki i cienkie ogonki łatwo znikają w paszczy drapieżnika.

 

Przywieszka

Przywieszkę wykonujemy w prosty sposób używając przyponu stalowego z siedmu włókien. Na jednym końcu tworzymy pętlę, tak aby przeszło przez nią oczko główki jigowej na drugim końcu mocujemy kotwiczkę w rozmiarze 6 lub 8. Moim ulubionym typem jest kotwica Gamakatsu 13 – droga ale idealna do tego celu. 

 

Decyzja czy używać przywieszki czy nie jest związana z wielkością ryb jak i wielkością przynęty; jak duże są sandacze, które będziemy łowić? Większość ryb będzie w okolicach kilograma, niektóre będą miały tylko pół kilograma aż do 2 kilogramów i to są przeciętne rozmiary łowionych ryb. Male sandacze maja małe pyski i mała kotwiczka przywieszki da wam wiele ryb, które nie zahaczą się na pojedynczy hak. Oglądałem Holenderski film z ryba powyżej 10kg z Amsterdamu złowionej na przynętę normalnego rozmiaru więc i duże ryby biorą na jigi, mój największy złowiony na jiga nie jest imponujący, gdyż miał tylko 3,6kg i został złowiony w Severn w sierpniu 2004. Dużych sandaczy jest niewiele, ryba powyżej 2.5kg jest już przyzwoita i trzeba powiedzieć, że łowienie w pionie nie jest dobra do poszukiwania ryb, sprawdza się najlepiej gdy łowimy w dobrze rozpoznanym miejscu z dużą ilością ryb, im większa grupa ryb tym będą one mniejsze więc to nie metoda ale to jak i gdzie się ją wykorzystuje może mieć wpływ na skromny średni rozmiar łowionych ryb. Nie jest czymś dziwnym złowienie małego szczupaka lub dwóch z sandaczowego miejsca jednak główna uwaga na temat miejsc i sandaczy związana jest z większymi szczupakami. Szczupaki kochają sandacze ale raczej w sposób w jaki ja kocham salami a nie moją żonę! Małe sandacze unikają szczupaków. Znam jedną lub dwie miejscówki, które maja wszystkie cechy dobrego miejsca sandaczowego ale są one zajęte przez duże szczupaki zbyt często aby sandacze czuły się tam komfortowo, kiedy sandacze są większe, powiedzmy 2,5kg, są mniej przejęte obecnością dużych szczupaków lecz większość sandaczy unika tych miejscówek.

 

Sandacz złowiony na przynętę bez przywieszki

Ponad 3 kilogramowy sandacz z Avon złowiony na jiga bez przywieszki. 

 

Całe te jigowanie za sandaczem jest w dużym stopniu dopiero rozpoczęta pracą i na każdej wyprawie uczę się czegoś nowego więc wszystko o czym piszę jest z pewnością jeszcze niekompletne chociaż jest to już dobra baza startowa. Powodzenia!

Sandacze, w moim mniemaniu staną się coraz bardziej ważnym gatunkiem jako cel wędkarzy spinningowych w miarę jak będą się rozprzestrzeniać, oraz jak coraz więcej wędkarzy dostosuje swoje techniki do ich połowu
i szczególnie jeśli więcej wędkarzy zacznie korzystać z lodzi. Wydają się one tolerować lepiej wielokrotne łowienie i wypuszczanie i w miarę jak właściciele sklepów wędkarskich zauważa fakt, że korzystamy z cienkich linek oraz tonących przynęt (wiec musimy często uzupełniać zapasy) być może rzadziej będziemy słyszeć radę aby zabijać te ryby.

Jeśli spróbujecie łowienia w pionie i osiągniecie nawet mały sukces będziecie zaciekawieni tą techniką, jej zasadnicza prostota w kontraście z wymagana koncentracja i subtelna technika powoduje, że jest to najbardziej uzależniająca metoda jakiej kiedykolwiek próbowałem.

Dalsze informacje.
Niewiele napisano o połowie sandaczy spinningiem tym kraju i nie znam innych wędkarzy, którzy spędzili by tyle czasu na łowieniu tych ryb co ja więc na pewno nie wiemy na ich temat zbyt wiele. Dużo na ten temat można znaleźć w holenderskich książkach i czasopismach oraz w internecie lecz jest to w większości w języku holenderskim i przez to niedostępne dla większości (jestem w stanie już tłumaczyć co nieco ale idzie bardzo powoli). W języku angielskim wiele napisano o walleye przez wędkarzy z Ameryki Północnej, im więcej czytam o tej rybie tym bardziej zdaję sobie sprawę jak są one podobne do sandaczy, wszystko czego spróbowałem bazując na technikach połowu walleye działało, ale należy nadmienić jedno: walleye zostały wprowadzone do wielu wód U.S.A., gdzie nie występowały naturalnie i aby utrzymać ich populacje konieczne są zarybienia, niektóre z tych wód nie są dla nich odpowiednie. Sandacze są zdolne do adaptacji i znajdą niszę w bardzo rożnych miejscach, chodzi o to że niektóre z technik dotyczą konkretnych wód o pewnej charakterystyce. Nie wszystko co napisano o walleye będzie tyczyło się naszych rzecznych sandaczy. Ale fakt, że walleye zaadoptowały się – na skutek mody – do niezbyt odpowiednich dla nich wód odnosi się do sandaczy, one też mogą przeżyć w warunkach odbiegających od idealnych jak np. płytkie kanały. Przy małej głębokości i braku uciągu czyli w warunkach odbiegających od komfortowych sandacze muszą zachowywać się inaczej od tych z dużych rzek. Miejcie na uwadze tę zdolność przystosowawcza,  gdy łowicie na rożnych wodach, metody inne niż jigowanie w pionie mogą działać znacznie lepiej w tych miejscach.

 

 Z jigiem na sandacze –  aktualizacja, styczeń 2009

Zdałem sobie sprawę, że wiele wody upłynęło w rzece od 2004 roku i więcej doświadczeń oznacza że muszę skomentować pewne rzeczy oraz poprawić inne w tym artykule. Na początku muszę się trochę pochwalić, do tej pory złowiłem 3 sandacze powyżej 7kg więc odrzućcie myśli, że jest to metoda na małe ryby. W miarę jak moja wiedza i doświadczenie zwiększyły się zdałem sobie sprawę, że to jest właśnie Ta metoda do połowu sandaczy wszelkich rozmiarów, nie mam tylko na myśli najlepszej metody spinningowej, każdy kto posiada łodź powinien złowić więcej i większych sandaczy przy użyciu jigów niż gdyby użył innego sposobu włączając w to połów na żywca. Tutaj jednak mała uwaga, nie staniecie się specjalistą w tej metodzie po 3 wyprawach. Musicie być w stanie operować łodzią i bardzo się starać utrzymać kontrolę nad nią podczas wietrznej pogody lub przy silnym uciągu, jeśli chcecie czegoś prostszego to sugeruje wam zakotwiczyć i łowić na żywca! Później musicie nauczyć się jak używać i poprawnie interpretować ekran echosondy, nie warto wodować łódki bez echosondy. Nie chodzi o znajdowanie ryb, chociaż czasami echosonda pokaże ryby, które mogą okazać się sandaczami, chodzi o to aby umożliwić wam ustawić łódź precyzyjnie w miejscu, w którym powinna się ona znaleźć aby umieścić waszą przynętę w czasami bardzo ograniczonej przestrzeni. Nie można nauczyć się tego bez sporej ilości praktyki. Jeśli łowicie raz na dwa tygodnie to upłynie trochę czasu zanim będziecie na tyle dobrzy aby łowić skutecznie w trudny dzień.

 

Teraz kilka komentarzy odnośnie pierwotnego artykułu.

„Perfekcyjną miejscówką jest woda płynąca w pobliżu filarów mostowych o głębokości 2,5-3,5 metra; zróżnicowana głębokość i spadki dna, cień i uciąg powodują, że jest to idealne miejsce dla sandaczy. Nie łowiłem ich w wodzi płytszej niż 2,5m przy pionowym jigowaniu z lodzi, po prostu sandacze nie będą tolerować łodzi zbyt blisko nad ich głowami, jednak mam jedna dobra miejscówkę do połowu z brzegu o głębokości zaledwie 1,8m z silnym uciągiem. Jeśli łowicie na głębokości 3,6m lub więcej wtedy łódka wydaje się nie niepokoić ryb. Zawsze starajcie się czytać rzekę wypatrując największego uciągu, jednak miejcie na uwadze, że to co widzicie na powierzchni nie musi oznaczać, że woda płynie blisko dna. Zewnętrzne łuki zakrętu są zwykle dobrymi miejscami ale np. jeśli chodzi o Avon i Severn musicie uważać na wskazania echosondy i zacząć łowić w najgłębszym miejscu, czyli tam gdzie będzie zazwyczaj największy uciąg, nawet jeśli nie jest to w najbliższym sąsiedztwie zewnętrznego łuku. Ostre uskoki dna – zwykle dobre na szczupaka – nie są zbyt dobrymi miejscami, opadające dno, powiedzmy pod kątem nieco mniejszym niż 45 stopni jest często bardzo dobrym miejscem. Gdzieś na takim spadzie, jedna lub dwie ryby będą w stanie znaleźć miejsce z odpowiadającym im uciągiem i natężeniem światła.”

 Nie napisał bym dzisiaj tego paragrafu w ten sposób. Od wtedy łowiłem sandacze w pionie przy włączonym
silniku spalinowym w wodzie nie głębszej niż 1,3m, brania są niewiarygodne, zwykle ostre pociągniecie wydłuża się do tego stopnia, ze szczytówka wędki wchodzi do wody i musicie mocno trzymać kij. Wciąż nie złowiłem sandacza z zastoiska, ale wiem, że muszą je odwiedzać od czasu do czasu, być może jest to kwestia pory. Niektóre nagłe uskoki dna to bardzo dobre sandaczowe miejscówki i nawet nagła zmiana głębokości o mniej niż 30cm może być bardzo dobrym miejscem. Niektóre dobre miejscówki wydaja się nie mieć żadnych atrakcyjnych struktur lecz być może mają kombinację bardziej subtelnych cech, która czyni to miejsce dobrym.

„Przejdźmy do sprzętu. Wędka jest bardzo ważna, jeśli chodzi o łódź to wystarczającą długością jest 1.8m. Nie ma tutaj miejsca na miękki delikatny kij, potrzebujecie wędki z miękka szczytówka aby pozostawać w bezpośrednim kontakcie z przynęta, szczególnie po to aby wiedzieć kiedy jig osiąga dno, z drugiej strony potrzeba mocy w dolniku aby zaciąć rybę. Niedopasowanie wędki do wagi jigów oznacza, że nie będziecie w stanie odpowiednio czuć przynęty i rezultat będą kiepskie. Jeśli macie problem z wyczuciem jak zachowuje się wasza przynętą pod woda powodem będzie zazwyczaj wędka. Zbudowałem wędkę na blanku St. Croix Avid AS56MF i z pewnością jest to odpowiednie narzędzie do tej metody, kij czuły i mocny, który z łatwością poradzi sobie z dużą rybą, jak np. ponad 5kg szczupak, jednak dający nam wiele informacji o tym na jakim dnie łowimy. Przy najlżejszych jigach wędka ta jest troszkę za sztywna ale da się z tym żyć.”

W sierpniu 2008 udało mi się złamać moją wędkę, gdy próbowałem użyć odczepiacza podczas zbyt wietrznej pogody. Tim Kelly zgodził się zbudować dla mnie nowy kij pod warunkiem dostarczenia mu komponentów, doradził mi nawet jaki blank kupić – St. Croix 3S60MF. Myślałem, że stara wędka była dobra, ta jest znacznie lepsza, nieco delikatniejsza szczytówka i większa czułość oznaczają, że lekkie przynęty nie są już problemem, jednak wciąż wystarczająca jest moc kija aby skutecznie zaciąć i szybko przejąc kontrolę nad dużą rybą, przy długości 1.8m jest również wędką praktyczniejszą w rzucaniu. Kiedy Michel odwiedził mnie we wrześniu 2008 okazało się, że on również przeszedł na wędkę zbudowana na tym blanku tyle, że o kilkanaście centymetrów dłuższym. Wielkie dzięki dla Tima. Wędka daje mi nawet więcej informacji niż poprzedni kij, czuję okoniowe puknięcia i inne rzeczy, których nie wyczuwałem wcześniej. Szkoda, że wędki budowane na podobnych blankach nie są szerzej dostępne w UK, ale wysiłek zdobycia takiej broni daje zdeterminowanemu wędkarzowi dużą przewagę.

„Odnośnie kołowrotka preferuję modele o stałej szpuli tak jak większość wędkarzy ale nisko profilowy  multiplikator z wolnym biegiem również się nada. Kołowrotek powinien mieć natychmiastową blokadę biegu wstecznego, brak takowej doprowadzi do szybkiej irytacji, musicie czuć co robi wasza przynęta a nie być rozpraszanym przez kołowrotek. Obecnie moim faworytem jest Shimano Sedona 100FA, ale trudno go dostać i jest dość drogi. Ostatnimi czasy zrobił na mnie wrażenie kołowrotek Cortland Ultralite, który posiada bardzo solidną blokadę biegu wstecznego i wydaje się być dobrym sprzętem.”

Od tego czasu sprzedałem kołowrotek Cortlanda. Sedony były świetne ale jedna z nich jest już całkowicie zużyta po 6 latach pracy i wielu rybach. Kiedy zastąpię ten kołowrotek sięgnę po większy model 2000 lub 2500 dla większego komfortu przy rzucaniu.

 

„Uderzanie przynętą o dno nie jest konieczne ale ważne jest aby przynęta pozostawała około 60cm od dna więc jeśli dotykacie nią dna wiecie, że znajduje się w odpowiedniej strefie. To wiąże się z miejscem połowu, łowicie na spadku dna starając się odnaleźć kombinacje głębokości i uciągu, w której przebywają ryby. Dwa skrajne przypadki odmiennego prowadzenia przynęty to wleczenie przynęty po dnie, sposób ten często przynosi brania lecz zwykle jest to sposób mający ograniczone zastosowanie ze względu na zaczepy; drugi natomiast to trzymanie przynęty nieruchomo w odległości 30-60cm od dna. Bądźcie cierpliwi i myślcie o czymś innym, opanujcie obsesyjny nawyk nadawania akcji przynęcie i nie poruszajcie nią, coś w końcu zainteresuje się tym dziwnym obiektem drwiącym sobie z ryb i postąpi a nim w odpowiedni sposób, aż podskoczycie kiedy to się stanie więc nie zapominajcie o zacięciu.”

Dotykanie dna za każdym razem jest niepożądane, będziecie łapać zaczepy zbyt często. Obserwujcie sonar i jeśli głębokość się nie zmienia będzie wam łatwo zatrzymać przynętę kilkanaście centymetrów od dna, wtedy należy skorygować linkę, jednak nie należy popadać w paranoję odnośnie utrzymywania przynęty bardzo blisko dna. Są okresy i miejsc, gdzie trzymanie przynęty około 1,2m nad dnem jest prawidłową praktyka lecz może zając trochę czasu aby znaleźć takie miejsca lub zrozumieć warunki w jakich to działa, powodzenia!

 

„Chciałbym w tym miejscu powrócić do główek oraz ich dekoracji i porozmawiać o przywieszkach. Używam ich bardzo rzadko na przynętach poniżej 10cm i jestem zadowolony z ilości wykorzystanych brań,  w Holandii natomiast używa się ich prawie zawsze. Pamiętając o tym, że łowią oni często dla nagród powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego oni uważają przywieszki za konieczne natomiast ja czasami nie. Rozmiar przynęty robi różnicę, na 15cm ripperze pojedynczy hak z przodu przynęty będzie nieadekwatny i Holendrzy zwykli używać przywieszki na drugim końcu takiej przynęty. Ale używają oni przywieszek również przy mniejszych przynętach więc musi chodzić o coś innego. Wydaje mi się, że przy cięższych główkach sandacze nie łykają przynęty z łatwością. Kiedy używam ciężkich główek i przywieszek niektóre ryby są zaczepione za pojedynczy hak a niektóre za kotwice przywieszki, jest to mniej więcej 50/50. Używanie przywieszek skutkuje w większej ilości zaczepów ale przy cięższych główkach i większych przynętach jakich używam muszę je stosować. Wspomniałem haki o długim lub krótkim trzonku. Używając przywieszki preferuje krótki trzonek co zwiększa skuteczność przywieszki, zwykle użyję haka z długim trzonkiem do przynęty średniej wielkości bez przywieszki – ja np. 10cm twister lub ripper z prostym ogonkiem. Przy tych przynętach w zasadzie nie ma w co wbić haka przywieszki i cienkie ogonki łatwo znikają w paszczy drapieżnika.”

Obecnie zawsze używam przywieszki na przynętach większych od 10cm, pierwszy podwójny sandacz którego wyjąłem 16 czerwca 2006 ważył ponad 7kg i był zaczepiony za przywieszkę. Istnieje przy tym ryzyko głębokiego zahaczenia ryby. Jeśli jest to duża ryba, łatwo ją odhaczyć używając długich szczypiec, z małymi rybami jest trudniej, nie zdarza się to często ale nie wypuszczę ryby kiedy wydaje mi się, że nie przeżyje więc w takim przypadku zostanie ona uśmiercona i zabrana do domu na kolację. W ciągu ostatnich 3 lat wziąłem tylko 8 ryb z około 700 (dotyczy połowu z lodzi), nie jest to wiele i prawdopodobnie jest to mniejszy procent niż źle zahaczone ryby, gdy jako przynęty używa się małego żywca.

 

Sandacz złowiony na przynętę z przywieszką

Ten sandacz z sierpnia 2008 ważył trochę ponad 4kg. Gumowa przynęta ma około 12cm długości a jednak ryba była zahaczona tylko za kotwicę przywieszki, możecie zobaczyć pojedynczy hak na zewnątrz pyska ryby. Oczywiście nie ma problemu z odhaczeniem przywieszki z ryby o takiej wielkości. Odnośnie główek jigowych używam tylko tych o okrągłym kształcie, ostatnio przerzuciłem się na używanie główek posiadających pierścienie zamiast zadzioru do trzymania przynęty. Bardzo lubię główki Dragona dostępne w szerokiej gamie rozmiarów i ciężarów.

 

To by było na tyle bo poznacie zbyt wiele moich trików! Na koniec zdjęcie kolejnego sandacza  złowionego wertykalnie w czerwcu 2008.

 

Czerwcowy sandacz

 

Tekst i fotografie: Dave Pugh

 

Tłumaczył: Artur Brzozowski

Od tłumacza: Dave Pugh jest uznanym autorytetem w połowie drapieżników . Spopularyzował on w Wielkie Brytanii połów sandaczy na  przynęty  sztuczne i jako jeden z nielicznych wędkarzy opracował do perfekcji połów tych ryb metodą spinningu wertykalnego. Mam nadzieję, że materiał ten przybliżył czytelnikom mało znaną i niedocdenianą w Polsce ciekawą metodę połowu drapieżników (wpływ na małe zainteresowanie mogą mieć też niejasne przepisy), która jest bradzo popularna w krajach Europy Zachodniej. W wielu krajach Europy, w tym w Anglii, wędkarze mówiący o jigowaniu maja na myśli w zasadzie tylko połów w pionie. Myślę, że metoda ta jest warta zastosowania wszędzie, gdzie to tylko możliwe i bez wątpienia jest jedną ze najskutecznieszych metod połowu na przynęty sztuczne o czym mogłem osobiście przekonać się na kilku wyprawach w towarzystwie znakomitego przewodnika jakim jest Dave. Warto też zajrzeć na jego stronę o spinningu oraz forum poświięconym  połowowi drapieżników tylko i wyłącznie na spinning – Lure Fishing UK, link do oryginalnej wersji artykułu – Jigging for zander

Jeszcze jedna mała uwaga odnośnie artykułu. Sandacz jako gatunek został  sprowadzony do UK w latach sześćdziesiątych i od tego czasu następuje jego nieustanna ekspansja w woda śródlądowych. Pierwsze doświadczenia Dave’a z sandaczami miały miejsce w końcówce lat dziewięćdziesiątych i wynikało to z faktu, że nie był to gatunek występujący w większej ilości w Severn czy Avon, miało to oczywiście wpływ na ilość i wielkość  łowionych sandaczy przez autora artukułu – jeszcze kilka lat temu ciężko było złowiić  sandacza większego niż 2,5kg. Obecnie średnia waga łowionych ryb  znacznie wzrosła i aktualny rekord snadacza w Anglii pochodzi właśnie z rzeki Severn.

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź