Moje pierwsze szczupaki na muchę

Moje pierwsze szczupaki na muchę

1 1848

W tym sezonie rozpocząłem moją przygodę z wędkarstwem muchowym. Jako, że przypadkowo natknąłem się na książkę Barrego Reynoldsa o łowieniu szczupaków tą metodą, od razu dostałem jak obuchem w głowę. Przecież ja uwielbiam łowić szczupaki, więc czemu by nie spróbować zapolować na esoxy z muchą?

 

 

Zaraz doszperałem się filmów na ten temat i już wiedziałem, że ja też chcę tak łowić. Wspaniałe ataki szczupaków na muchę, wyskoki z wody, odjazdy i praca wędziska podczas walki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Tak więc zacząłem od skompletowania sprzętu. Wędzisko na szczupaki powinno byc solidne, w klasie 9-11.Rybę trzeba kontrolować podczas holu. Szczupak to silna bestia i potrafi powalczyć. Kołowrotek duży, ze sprawnym hamulcem. Najpierw nawijamy podkład (tzw. backing), na to linkę w rozmiarze 9-10 (ja używam 10-tki pływającej na płytką wodę i tonącą na głębszą). Do linki wiążemy przypon (leader) około 2m.Cały zestaw kończy przypon tytanowy,bądż stalowy służący wiadomo czemu.

 

Krótko o przynętach. Szeroka gama much może całkiem nieżle namieszać w głowie. Dlatego ja zaopatrzyłem się w to, co według mnie sprawdza się nad wodą. Szczupaki łowię przynętami głównie 6-cio calowymi. Czy to gumy, jerki, wahadła, woblery. Zatem czemu nie i muchy? Plus-minus 6 cali to uniwersalna przynęta szczupakowa.
Sprzęt zakupiony, więc zaczynam pierwsze lekcje. Okazuje się, że nie jest to takie skomplikowane. Przy rzucaniu dużymi muchami na większe odległości, niezbędna jest technika „double haul” z opanowaniem, której nie powinno być problemu. Ale nie o technikach będę tutaj pisał. Dopiero zaczynam i wciąż się uczę.
Z niecierpliwością czekałem na lato, kiedy po raz pierwszy wejdę do wody i będę miał upragnionego 80-taka na muchę. Zatem nad wodę! Wstaję skoro świt. Dzień zapowiada się słonecznie. Jestem na miejscu .Szybko wskakuje w „śpiochy” i do wody. Wyciągam troche sznura i robię kilka wymachów. Posyłam muchę przed siebie i delikatnie kładę linkę na wodzie. Daje chwilę na zatopienie muchy i małymi szarpnieciami ściągam linkę. W krótkiej chwili z zielska wychodzi szczupak i chwyta mój wabik. Rozpoczyna się hol. Choć to tylko „jack” to nieźle przygina mi kij. Udaje mi sie podprowadzić rybę i chwytem za kark podbieram szczupaka. Jest! Pierwszy na muche! Radość ogromna. Choć to mała ryba, wiem, że było warto. Szczupaki na muchę to moja nowa zajawka! Robie fotkę i ryba odpływa.

 

Wracam do wody. W drugim rzucie dzisiaj jest na kiju druga ryba! Adrenalina podskakuje, bo to jest szczupak z jakim właśnie chciałem się zmierzyć w tej metodzie. Do 90-tki brakuje mu 2cm, ale to i tak klika centymetrów więcej niż postawiony przeze mnie cel. Ryba pięknie walczyła…

 

Łowię dalej. Po niedługim czasie udaje mi się skusić jeszcze jedną rybę

 

i kolejną, która dwa razy wypina mi się, ale w zamian cieszy moje oko pieknymi wyjściami do muchy i skokami nad wodę.

 

Poranek pełen emocji. Z nowym plecakiem doświadczeń i usmiechem na twarzy wracam do domu. Teraz wiem co będę robił każdego lata. Wędkowanie i metoda jaka wędkujemy ma nam dawać radość. A takie jest własnie łowienie na muchę. Takie są szczupaki na muchę!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tekst i fotografie: Marcin Ejankowski

1 komentarz

  1. Piękne łowienie i piękne rybki , chociaż nie jestem młody ale chyb też spróbuję .
    Bardzo fajny opis , dziękuję .

Zostaw odpowiedź